Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
49 postów 1444 komentarze

Służba zdrowia na smyczy niewidzialnych rynków finansowych.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W Polsce doktor G. stał się pupilem mainstreamu i osobistym bohaterem sędziego Tuleya, a w USA byłby bogaczem. Miałby jak w banku zagwarantowany status wypasionego milionera – i to bez łapówek i mitrężenia czasu po sądach.

Nawet Sąd Najwyższy by mu nie naskoczył, bo w tej samej kieszeni robi… nawet Obama, gdyby coś  oświeciło Prezydenta wszystkich amerykańców i by się na serio napiął, by zreformować krajową  służbę zdrowia, nie da rady. Taki to kolos, taki ciężar.

 

Amerykanie na leczenie wydają 2,6 bln dolarów rocznie (czyli w przeliczeniu na jednego mieszkańca najwięcej w świecie)  i są coraz bardziej chorowici – to główny wniosek raportu Instytutu Medycyny w Waszyngtonie.  Polacy też wydają coraz więcej – prywatnie,  bo  budżet Ministerstwa Zdrowia na 2013 rok skurczył  się w stosunku do roku 2012. Ma wynieść 3,77 mld zł, z czego 2,31 mld zł z przeznaczeniem  celowym na ochronę zdrowia, podczas gdy nakłady te za miniony rok odpowiednio wynosiły 3,95 mld zł oraz 2,5 mld zł.

Tandem Rostowski – Arłukowicz dba więc o zdrowie Polaków, podobnie jak tandem Rostowski – Nowak o bezpieczeństwo na drogach:  1,5 mld zł zaplanowanych przychodów budżetu  z mandatów piechotą bowiem nie chodzi. O co dba tandem Tusk – Komorowski? Lepiej nie szukać odpowiedzi na to pytanie i przezornie milcząc chronić własne zdrowie przed stresem i gniewem. Ale pierwsza z brzegu odpowiedź, taka pasująca do klimatu i tematu postu, nasuwa się sama: o interesy karteli forsujących GMO w Polsce.

Ile faktycznie  zapłaci  rocznych mandatów statystyczny kierowca za przyjemność jazdy po gęstniejących autostradach i wspaniałych polskich drogach w 2013 roku,  dopiero zobaczymy. Wiadomo,  ile    przeciętny Polak wydawał z własnej kieszeni na leczenie i leki w 2011 roku:  51 zł miesięcznie i  612 zł rocznie. (Rok 2012  GUS  dopiero musi policzyć na podstawie danych o sytuacji gospodarstw domowych.)  To o 6,3 proc. więcej niż w 2010 roku i o ponad 40 proc. więcej niż w 2005 roku. Wydatki na „zabijanie” chorób  rosną  więc o wiele szybciej niż polski PKB.

Statystyka jest tym dla społeczeństwa czym zegar dla czasu,  a Rostowski dla budżetu. Coś tam mierzy i uśrednia. A w praktyce  pojawiają się koszmarne dysproporcje w wydatkach na zdrowie pomiędzy poszczególnymi osobami i grupami. Osoby chronicznie chore przeżywają prawdziwą gehennę, zwłaszcza gdy okazuje się, że leki zostały wycofane z koszyka gwarantowanych świadczeń medycznych i trzeba je kupować za pełną odpłatność.  ( I co z tego, że  w takim dramacie nikt nie chce być aktorem, skoro los zadecydował inaczej i na każdego może trafić? ) Arłukowicza interesuje statystyka. Wykazał się przed premierem Tuskiem, bo przyoszczędził na cierpieniach, a pacjenci-wyborcy zapomną przy urnie o kolejkach do specjalisty i własnych dolegliwościach, a jeśli nie zapomną, jeśli magiel medialny nie zdąży na czas oprać skołatanych  mózgów, to  przecież i tak zagłosują na ruskich serwerach.  Bydło ma znać respekt przed tymi, którzy je policzą.

Dziękujmy więc Panu Bogu za zdrowie, dopóki je mamy. To najcenniejsze dobro. Jan Kochanowski, mistrz z Czarnolasu dawno temu zapisał odwieczną  prawdę: „Szlachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, aż się zepsujesz.” A statystyka mówi, że psujemy się z wiekiem nieubłagalnie – jedni mniej, inni bardziej, jedni szybciej, inni wolniej. 

Czynników, które mogą mieć  wpływ na „psucie” się zdrowia jest bez liku: od genetycznych i środowiskowych po kulturowe i duchowe. W zdrowym ciele zdrowy duch, ale również w zdrowym duchu zdrowe ciało. W  Polsce duch narodu i pojedynczych osób psuje się  bodajże bardziej ochoczo niż nasze ciała, bo całą politykę państwa rząd Tuska oparł na pogardzie i nienawiści do nie-klakierów. Na szczuciu  jednych przeciw drugim, by nigdy nie oddać żłobu. Oczywiście, to mocne uproszczenie, bo istnieje  tu również druga strona medalu: tylko osły lub lemingi pozwolą na takie siebie traktowanie przez polityków.

Nasze ciała będą się więc opierać zepsuciu ducha?  Do czasu, bo ciało zawsze podąży za duchem  i jeśli ten dokona złych wyborów żywieniowych, emocjonalnych i mentalnych, ciało go dogoni, a nawet przegoni w zawodach śmierci. Nie przypadkowo Jan Paweł II nazwał amoralne i hedonistyczne wybory dostatnich i sytych społeczeństw Zachodu  cywilizacją śmierci.

Dywagacje duchowe dywagacjami, a wracając do statystyki: Statystyczny rolnik w Polsce wydaje najmniej na medykamenty i medyków, bo  coś koło 430 zł rocznie, najwięcej statystyczny emeryt, bo aż 1100 zł.

W 2011 roku Polacy wydali na prywatne leczenie 23,2 mld zł – o 1,4 mld zł więcej niż w roku 2010. Ile wydadzą w 2013 roku? Policzą w GUS, to zobaczymy. Wyraźnie widoczna jest natomiast wzrostowa  tendencja wydatków. Społeczeństwo polskie dramatycznie się starzeje, leki zapisywane przez lekarzy  w interesie korporacji farmaceutycznych drożeją,  ograniczony jest dostęp do publicznej służby zdrowia, czyli co? Czyli  nie mamy wyjścia: będziemy wydawać coraz więcej i więcej, i więcej. Aż się wykończymy. Na zdrowie. Klasyk to ujął precyzyjniej: „zdrowie wasze, w gardła nasze”.  

Mnie osobiście podoba się starożytny chiński model służby zdrowia, gdzie lekarz dostawał pieniądze za zdrowych klientów, a tracił dochody, gdy przybywało  mu (w portfelu) chorych. Ten musiał się dopiero nagimnastykować, by jako pasterz mieć w stadzie jak najmniej chorowitych owieczek. Musiał kombinować, by na pierwszym miejscu ustawić profilaktykę i doskonalenie swych umiejętności w sztukach medycznych. Najpierw zapobiegać złym nawykom żywieniowym i dotyczących stylu życia, a dopiero w ostateczności leczyć – zresztą człowieka traktowanego jako holistyczna całość, a nie jako zestaw chorych narządów i części wymiennych.

Tyle, że współczesna medycyna alopatyczna, doktora Mengele i innych rzeźników na usługach korporacji, propaguje dokładnie odwrotny model uprawiania sztuki lekarskiej. A lekarz? A ten, jeśli ma sumienie i  nie zapomniał przysięgi Hipokratesa, pionkiem i zerem  jest dla potężnych mocy nieczystych – systemu służby zdrowia, który – nazywając rzeczy po imieniu – coraz bardziej stał się systemem symulującym, że kogokolwiek leczy.

Taki system ma zresztą, z definicji,  inne zadania i cele – całkowicie podporządkowane królom mamony i ich interesom. Ma nie leczyć i zapobiegać chorobom, lecz nabijać kabzę najemnikom i ich nadzorcom.  Doktryna neoliberalna wytrzebiła już bowiem dawno zdrowy rozsądek i poczucie przyzwoitości z zachodniego świata. Najmocniej w USA.

Według autorów raportu Instytutu Medycyny w Waszyngtonie przyczyny złego stanu zdrowia obywateli amerykańskich to przede wszystkim:  otyłość, słaby dostęp, a raczej zbyt wysoki koszt   ubezpieczeń zdrowotnych i służby zdrowia, ale również – tu spore zaskoczenie – dość  rozległy poziom ubóstwa całych regionów i wielu grup społecznych w USA.

Co jeszcze dziwniejsze:  w ostatnich latach znów rośnie  umieralność noworodków, a te, które się rodzą,  są bardziej rachityczne, chorowite  i mają niską wagę. Szerzy się plaga chorób przenoszonych drogą płciową,  takich jak AIDS. Swoje żniwa zbierają choroby cywilizacyjne: od cukrzycy i nowotworów  po chroniczne schorzenia układu krążenia i płuc. Przybywa narkomanów,  chorych psychicznie, a także -  niepełnosprawnych.

Ludzie zaczynają poważnie chorować w coraz młodszym wieku: choroby zaczynają masakrować los coraz „rozleglejszych”  populacji dzieci i nastolatków.

Nieubłagana statystyka amerykańska jest więc taka: w kolejnych latach będziemy topić coraz więcej kasy na tzw. (niereformowalną)  ochronę zdrowia, by mieć coraz więcej chorych.

W USA, podobnie zresztą jak w Polsce,  obniża się znów średnia długość życia.  Raport Waszyngtoński to już zresztą przyznaje, co w Polsce Tuska, gdzie obowiązuje mit o konieczności wydłużenia wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet do 67 lat, to najciemniejsze tabu. Według propagandystów rządowych jakoby żyjemy zdrowiej i dłużej.  Dogmat o postępie cywilizacyjnym, jaki dokonuje się za czasów III RP,  stał się jednym z najmocniej lansowanych, przez medialnych i politycznych macherów propagandy  mainstreamu. Aktualnie to jedno z najgłówniejszych  przykazań poprawności politycznej nad Wisłą.

Różnica pomiędzy Ameryką i Polską jest ponadto taka, że poddani Obamy giną częściej  od kul psychopatów, natomiast poddani Komorowskiego w wypadkach samochodowych (i nie tylko), w samobójstwach popełnianych z biedy i od tajnych ciosów seryjnego samobójcy.

Co jeszcze wynika z Raportu? Wynika, że znacznie lepiej od Amerykanów dbają o własne szlachetne zdrowie Japończycy, Kanadyjczycy, Australijczycy, Francuzi  czy Niemcy, żeby o Skandynawach już nie wspominać.( Mieszkańcy bogatszych krajów Europy Zachodniej faktycznie zdają się cieszyć lepszym zdrowiem i dłuższym życiem.)  Polakami nikt się nie zajmował w Raporcie. A szkoda. Bo z wora polskiej  służby zdrowia – jak z puszki Pandory -  dopiero by się wysypała cała chmara  nieszczęść i plag. Ale w Polsce obowiązuje przecież dogmat Wałęsy: masz gorączkę, rozbij termometr – prawda towarzyszu Kwaśniewski? Nie martwmy się wobec powyższego  na zapas.

"Rezultaty naszego badania nas zszokowały" – podsumował  wyniki Raportu profesor medycyny, dr Steven Woolf z Wirginii.

Profesorze, mnie nawet nie zaskoczyły. Grubasy tuczone na żywności GMO i konserwantach  muszą wymrzeć  od rozmaitych, nieznanych naszym dziadkom i babciom,  choróbsk i - pozostawić ziemię normalnym ludziom.  Nie ma bowiem miejsca na cywilizację mutantów na naszej  planecie. (A może wprost przeciwnie: właśnie to jest nasza świetlana przyszłość?)  Pora odświeżyć swoją profesorską wiedzę medyczną lub przestać służyć promotorom nowego faszyzmu i eugeniki.

Szokuje mnie natomiast, bom Polak, postawa Tuska i Komorowskiego w sprawie GMO, polskiego rolnictwa i polskiej służby zdrowia. Czyżby rozkazy wydawała polskim władzom, oczywiście pośrednio i poprzez rozbudowany do ‘bulu’ i bez ‘nadzieji’  lobbing „niełapówkarski” cudzoziemskich korporacji, ambasada USA?

No, w każdym razie, wzorce przejmujemy najprzedniejsze, najbardziej postępowe… z całego świata. A to coś od Putina, a to od Obamy, a to od Merkel, a to  od innego diabła, jeśli tylko ten dowie się, że w kraju targowiczan wszystko można tanio nabyć. To jakiś pomór, bo praktycznie w każdej dziedzinie kultury i gospodarki , uparliśmy się kopiować od  innych to,  co najbardziej cuchnące  i wyuzdane.

Ech, jak ciężko żyć w Polsce ze świadomością, że rozum rozmaitych ekspertów, doradców  i urzędników ministerialnych,  odpowiedzialnych za zdrowie Polaków i inne fundamentalne dla naszej przyszłości sprawy, na służbie u królów mamony zdegenerował się do poziomu baraniego.

I tylko naszych dzieci żal! Bo nie przeżyją w zmutowanym przez chciwość oligarchów świecie. Czy zaczniemy się w końcu domyślać, choćby w jakimś przebłysku intuicji, dokąd nas prowadzą barany alfa na smyczy niewidzialnych rynków finansowych? 

 

 

KOMENTARZE

  • Autor.
    W Stanach, etc... takiego Garlickiego z jego bagażem błędów, jego charakterem, etc... nikt by już nie zatrudnił, ponieważ tam za błędy lekarzy się placi milionowe w $ odszkodowania, więc pracodawcy by nie ryzykowali, a jego nie byłoby stać na ubezpieczenie tam obowiązkowe i musiałby pożegnać się z zawodem lekarza. Większość polskich lekarzy którzy wyjechali już wróciło, dlaczego to sam sobie odpowiedz..Lekarz z prywatną praktyką ( musi wybierać albo prywatna praktyka albo etat, łączyć obu nie wolno jak to jest w Polsce, gdzie mają po kilka etatów!)ma na utrzymaniu prócz swej rodziny także min. 3 osoby personelu(taki tam wymóg), plus ubezpieczenie, to przy nawet rocznych dochodach 500 tys$ do 1mln$ to jemu zostaje tylko część z tego po opłaceniu podatku, ubezpieczenia od błędow, personelu. Pzdr!
  • @Kula Lis 62 18:41:56
    Oczywiście, masz sporo racji przy takim uszczegóławianiu.
    Patologie tam i patologie u nas są w wielu miejscach całkiem różne.
    Na swoje usprawiedliwienie mam to, że tym aspektem nie zajmowałem się - napomknąłem coś tylko pobocznie o doktorze Garlickim w powyższym artykule.

    Zresztą, mniej mi chodzi o konkretnych rzemieślników sztuk medycznych, bo przecież bywa różnie z ich podejściem do pacjentów, etc. Chodziło mi o system służby zdrowia i o kilka innych aspektów.
    Pozdrawiam
  • @Marek.Lipski 19:56:00
    Racja.
    Pozdrawiam
    PS. Im więcej dobrych pytań, tym bardziej człowiek łapie się za głowę. Coś naprawdę jest nie tak z naszą cywilizacją, z nami. A w Polsce daliśmy się po prostu wykołować. Komu? To dobre pytanie.
  • Co to znaczy "niewidzialnych rynków"?
    Ślepota was ogarnęła?
  • A kto za to odpowiada?
    http://www.youtube.com/watch?v=5-Y2usHu0es
  • @Piotr F. Świder 19:03:27
    "Szokuje mnie natomiast, bom Polak, postawa Tuska i Komorowskiego w sprawie GMO, polskiego rolnictwa i polskiej służby zdrowia. Czyżby rozkazy wydawała polskim władzom, oczywiście pośrednio i poprzez rozbudowany do ‘bulu’ i bez ‘nadzieji’ lobbing „niełapówkarski” cudzoziemskich korporacji, ambasada USA?
    ==================


    Niekoniecznie tylko USA, takie nowinki lansuje NWO, a te skurw.. nie mają jednej narodowości, mogą być więc z PSL... też. Udają niewiniątka, ale wszystkich ludowców należy postawić pod sąd i ukarać, także WYBORCÓW, dlatego postuluję wybory jawne, to będzie świadoma, prawdziwa demokracja.

    Wyborcy mają odpowiadać za winy, błędy ICH obozu rządzącego. Może wtedy pomyślą dwa razy na kogo głosują!
  • @jaDOCENT 23:28:33
    Dobre pytanie.
    Szpony upiora są dobrze widzialne. Da się nawet zajrzeć przez oczodoły w zwoje mózgowe pod trupią czaszką.

    Upiór jednak - co wyrażę metaforycznie - wmówił ludziom, że przesunął własne widmo świetlne stronę niewidzialności, w stronę wcześniej zarezerwowaną w ludzkiej świadomości dla Najwyższego Boga. Wmówił, że mamona jest bogiem. Wmówił - jak można się przekonać po analizie dysertacji takich obywateli jak np. Leszek Balcerowicz - całkiem skutecznie.
  • @Marek Kajdas 23:48:13
    Niekoniecznie. To prawda.
    Międzynarodówka oligarchiczna wyznaje zasadę leninowską, którą da się wyrazić mniej więcej tak:
    Banksterzy wszystkich krajów łączcie się.
  • Autor
    Bardzo zazdroszczę chińczykom ich tradycyjnej medycyny, jej powszechności i niezależności, tutaj mają nad nami ogromną przewagę...
  • @piano 11:26:16
    Od lat z wielką uwagą i jednak - pokorą, w wolnych chwilach, poznaję tradycyjną kulturę chińską. A nuż, przyda się jeszcze. :-)
  • kto finansował Solidarność ten wymaga
    bo wiadomo że Solidarność była finansowana przez Amerykanów. Niestety nikt nie wie kto wziął te pieniądze i jakie sumy (ogólne są znane ze sprawozdań Kongresu). Datego jest bardzo łatwo szantażować polityków i wymusać dogodne postępowanie. IPN zamiast zajmować się ściganiem starych dziadków stojących nad grobem mógłby się tym zająć ale.. to wymaga odwagi i naruszyło by wiele ciemnych układów

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej