Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
49 postów 1444 komentarze

I tak dalej. I tym podobnie.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Władcy tego świata dawno już ścięli gałąź sumienia i serca z pnia łacińskiej wspólnoty. Chrześcijaństwo umiera a my wpadliśmy w busz świeckiego prawa, w którym panuje mrok duchowy i duch bezprawia.

Obserwuję. Analizuję. Współczuję. Obserwuję świat, analizuję problemy, współczuję ludziom. Ludzie tworzą sobie problemy, których bez tej „umiejętności” świat by nie znał. Gdzie tu logika, sens i mądrość?

Ludzie mogliby się samoograniczyć  w  zapale przetwarzania ziemi w śmietnik, bo tracą wolność. Gdyby zaniechali walki o pokój, zrobiliby trochę więcej miejsca dla pokoju. Gdyby przestali piłować gałąź, na której siedzą, mniej oddawaliby się paroksyzmom lęku, że upadną z drzewa. W fortecach więziennych, w których chronią się przed przemocą,  odnajdą tylko śmierć . Przed przemocą domniemaną drugiego człowieka lub państwa  i egzystencją – już tylko własną i niezaspokojoną, można się schronić wchodząc w proces życia. A to jest współzależne i wymaga głębokiej mistyki. To kwestia świadomości i obudzenia ducha, który jest święty…I tak dalej. I tym podobnie.
Ciekawa jest relacja pomiędzy moralnością i prawem w naszej cywilizacji zachodniej. Im więcej prawa, tym mniej moralności. Czy wystąpiłaby współzależność odwrotnie skorelowana: im mniej prawa, tym więcej moralności? – Nie wiem. Nie dowiemy się tego jednak prawdopodobnie za naszego życia, gdyż ślepy upór władców marionetek w nakazywaniu marionetkom bazgrania kolejnych regulacji dla niewolników i przepisów na krzywiznę banana, zapisywanych na wirtualnych papirusach i przechowywanych w nowoczesnych świątyniach postmodernizmu , zdaje się nie mieć hamulców moralnych. Ta maszyna bez hamulców, raz rozpędzona, nie zatrzyma się – aż natrafi na twardy mur oporu.
Taki opór rodzi się tylko z wolności, która odkrywa wymiar solidarności.
Władcy tego świata dawno już ścięli  gałąź sumienia i serca z pnia łacińskiej wspólnoty. Chrześcijaństwo umiera, a my wpadliśmy w busz świeckiego prawa, w którym panuje mrok duchowy i duch bezprawia. Takie prawo postawiło przed sobą praktycznie jeden cel: urągać prawu naturalnemu, urągać kodeksom moralności, które odwołują się do porządku zapisanego w Dekalogu. Nie widać stąd lasu, nie widać drugiego człowieka,  lecz tylko pojedyncze pnie ustaw, paragrafów i kolejnych absurdalnych piramid władzy, która ma jedno dążenie –  pętać i przypisywać do jasyru tubylców. Tyraj dla naszej tyranii obywatelu i płać coraz większe podatki, albo pożałujesz, że się urodziłeś… I to ma być postęp?
Tak, to jest postęp. Postęp w zniewalaniu człowieka w imię wolności.
Im więcej bezsensownego prawa pęta przestrzeń naszych prywatnych świętości i świętości obywatelskich, które potrzebują przestrzeni publicznej – naszej wspólnej własności, tym mniej pozostaje miejsca dla wolności. Takie tam ble-ble-ble o wolnościach od i do to tylko majstersztyk ideologii, w której siedzi sam diabeł. Siedzi i rechocze jak żaba, bo tak łatwo przerobił tubylców w muchy lepiące się do gówna. Wystarczyło kilka fałszywych formuł o życiu i śmierci, o nieistnieniu ducha i istnieniu samoistnie ewoluującej materii, o nieistniejących zakazanych jabłkach… I tak dalej. I tym podobnie.
Ja nigdy nie zmieniam zdania, chyba że właśnie je zmienię. Właśnie je zmieniłem. Ja piszę w imieniu własnym, nie zaś w imieniu wszechpotężnego Lewiatana.
Ciekawa jest relacja pomiędzy ja a my, pomiędzy wolnością a solidarnością. Im mniej solidarności, tym mniej wolności. Czy prawdziwa jest teza symetryczna aksjologicznie, że im więcej solidarności, tym więcej wolności? Tak. Tu świat jest dość symetryczny w swych fraktalnych wzorach i wzorcach moralnych, jednakże pod jednym warunkiem.
Oto warunek. Musielibyśmy jakimś cudem opuścić gabinet krzywych luster cywilizacji śmierci. Pozostawić za sobą  jaskinię zbójców przeregulowanego prawa. Wyciąć w pień gąszcz sideł, które zastawiono by nas grabić w imię gadzich celów. Uwolnić rynek i uwolnić świątynię od ciemiężycieli. Odzyskać własność nad dobrem prywatnym i wspólnotowym. Odnowić siebie moralnie i zrozumieć, że wartości to coś więcej niż drogowskazy – to po prostu droga, po której idziemy. Ta droga prowadzi do sensu i wymaga od wędrowców przez ten padół róż i łez  inteligencji emocjonalnej oraz duchowej. Na bezdrożach natomiast zaczynają się dziedzictwa rozmaitych, bynajmniej nie transcendentalnych, piekieł psychologicznych  i obozów koncentracyjnych dla wykluczanych z udziału w owocach pracy oraz  we wspólnym dobru.
Bez ekonomii, która w aksjologicznym centrum swej refleksji nad gospodarzeniem, pracą i kapitałem, własnością i pieniądzem,  wolnym rynkiem i przedsiębiorczością, prawem i wykorzystaniem patentów oraz technologii(…) stawia dobro w miejsce zysku, ugrzęźniemy w niesprawiedliwości. Będzie coraz trudniejsze to nasze życie na tej planecie. Proces narastania społecznych niesprawiedliwości obnażył się do tego stopnia, że tylko idiota nie widzi zapadni w pułapkach obowiązujących współcześnie  doktryn poprawności politycznej.  To dość proste rozumowanie. I tak dalej. I tym podobnie.
Cywilizacja śmierci jest przede wszystkim cywilizacją złodziei, którzy  grabią lud boży w majestacie najwyższego prawa stanowionego. Cywilizacja śmierci jest przede wszystkim cywilizacją kłamców, którzy zrozumieli, że w kulturze relatywizmów cel uświęca środki, ergo trzeba łgać i nieustająco nawijać sprytne narracje, by posiąść przywilej wygodnego  i dostatniego życia na cudzy koszt. Udział w podziale łupów  gwarantuje tylko przynależność do kast nadzorców bydła, zaś dostatni żłób pojawia się w służbie u władców marionetek. Politycy, urzędnicy, banksterzy, gangsterzy z korporacji, luminarze z tajnych sekt, baronowie temidy, znachorzy od ciała i duszy… sprzedali duszę dla cielca zysku… niekoniecznie więc samemu szatanowi.  I tak dalej. I tym podobnie.
Na służbie u władców marionetek  życie tonie w kłamstwie i pławi się w grabieży. Polityka jako sztuka skuteczności  w osiąganiu zamierzonych celów - a celem w korporacyjnym oligopolu imitującym demokrację stała się już wyłącznie władza dla żłobu  -   jest po prostu sztuką  najwyższego kłamstwa. W dobie młynów propagandy, mielących ziarna prawdy i odruchy wolnego życia osób i narodów, niszczy się zdrowy rozsądek i samą sztukę samodzielnego myślenia. Kłamstwo,  wystrojone w szaty relatywizmu i nietolerancji dla nieuwiedzionych przez demona nieprawości, pławi się w przepychu i mówi o sobie z trybuny: oto ja, najwyższa prawda! I tak dalej. I tym podobnie.
I tak dalej. I tym podobnie. Taka jest niebajeczna bajka o nas samych. Nic, tylko kroić i łupić, pieprzyć i solić – stada  niewolników bez wiary i bez ducha i tak nie  zamierzają obudzić się z letargu… W nagrodę za przegrane życie, na koszt dzieci i wnuków, władza zorganizuje im igrzyska i przykładnie obije pałą  sąsiada, któremu się przecież należało.  Za żywota. I tak dalej. I tym podobnie.
A potem jazda. Z powrotem do labiryntu – realnych i wirtualnych ułudzeń. Wyścig szczurów ma  trwać, bo ktoś musi produkować bogactwo i władzę dla rasy panów. Ktoś musi być winien i mieć dług, by królestwo lichwy i wyuzdania nie legło w gruzach.

KOMENTARZE

  • Ale tak edukuje 'system' ..i rodziny
    Im mniej solidarności, tym mniej wolności.

    >> Bo wtedy mamy więcej indywidualizmu (więcej egoizmu) zamiast Miłości.. i mówimy że Człowiek jest 'zaradny życiowo', przedsiębiorczy.. bo potrafi gromadzić dobra i czerpać z wysiłku innych.
    Zysk zastępuje dobro jak słusznie podsumowałeś.
    Żyjemy w cywilizacji 'korporacji ponadnarodowych' a to nie ma nic wspólnego z wolnością.
    Chciałbyś budzić z letargu ?
    Pisaniem i apelami tego nie osiągniemy.
    Ale gdy każdy z 'lekka wybudzony' ;) zdoła przebudzić, choć troszkę :) trzy kolejne osoby w swoim otoczeniu, to kto wie ? :)
  • Ten felieton jest jak wino!
    Im dłużej poleży na półkach piwnicy, tym bardziej będzie rozumiany. Upływ czasu mu nie zaszkodzi. Wprost przeciwnie.
  • @a1a 11:39:54
    Gdzież tam. Wbrew pozorom nawet nie śnię marzyć o takich ambitnych celach. Niech sobie każdy nastawi własny budzik - najlepiej w sercu i sumieniu.
    A po drugie: przecież tu wszyscy już rozbudzeni. Tak rozbudzeni, że nie zawracają sobie głowy głębszymi procesami erodującymi fundamenty naszej cywilizacji. Bo po co? Liczy się walka z wrogami z wrogiego plemienia.
    Nie mam złudzeń, że pisaniem wywiera się jakikolwiek wpływ na zmianę świadomości drugiego człowieka. Uprawiam z premedytacją sztukę dla sztuki. Ot, mam najskromniejszy cel: uporządkować w języku polskim przynajmniej niektóre idee i myśli - dla siebie.

    Pozdrawiam
  • @Synergie 11:49:42
    Dziękuję łaskawco. :-)
    Diabeł tkwi w tym, co zostało powiedziane, zaś anioł mieszka w milczeniu.
    Wino, również to stare i dojrzałe, należy spożywać z umiarem.
    Bo najważniejszy jest trzeźwy rozum, gdy chcemy mieć własne zdanie.

    Pozdrawiam
  • @Piotr F. Świder
    Tacy jak my dojrzeli do wielkiego ruchu Polaków, ale to nie wystarczy. Nikt tego nie zrobi ZA NAS lepiej od naszych oczekiwań. Zatem? Dogadamy się przynajmniej na NE, czy nie?

    http://konfederacjablogerow.nowyekran.pl/post/64725,aktualna-lista-konfederatow-i-zasady-przystapienia

    Byłoby absurdem gdyby zjednoczyć nas miał p. Opara i ŁŁ, czy prezydenat rzbikowców. Sami się musimy zjednoczyć, zorganizować, dogadać.
  • @omnia 13:36:59
    Damy radę. Nie zniechęcam się - stwierdzam po prostu fakty.
    Pozdrawiam
  • @Marek Kajdas 15:08:11
    Wielki ruch Polaków? Jeszcze - niestety - sytuacja nie dojrzała. Teraz jest czas na setki i tysiące małych ruchów, stowarzyszeń, konfederacji, klubów...Niech coś drgmnie w końcu we właściiwej proporcji i skali. Obywatelskich inicjatyw oddolnych...

    Panie Marku, na Nowym Ekranie po prostu piszę coś czasami na blogu. To nie jest za bardzo miejsce na dogadywanie się... dogaduję się z różnymi ludźmi w realu - i wokół konkretnych spraw i tematów.Tu staram się być wolnym publicystą, który analizuje rozmaite sprawy z własnego punktu widzenia i bez reprezentowania jakiejś organizacji.

    Być może, jeśli narzucę sobie minimum dyscypliny, zacznę nieco więcej pisać na tematy dość odległe od bieżącej polityki.I dla wielu - sądzę, że również dla Pana - niektóre moje wypowiedzi będą kontrowersyjne.

    Sprawa ostatnia, Ryszard Opara ma takie samo prawo jak każdy inny obywatel Rzeczypospolitej, aby brać udział w dyskusji i budowaniu własnych inicjatyw. Nie wszystkich do siebie przekona, ale to jakby norma obecnego etapu... myślenia Polaków o Polsce. Tomasz Parol - tak mi się bynajmniej zdaje - jako redaktor naczelny ma nieco inne zadania niż uprawianie polityki. Ale co ja tam wiem.

    Moja diagnoza stanu świadomości obywatelskiej moich rodaków jest na ten moment bardzo krytyczna... Ta garstka, która wyłamuje się kontroli, czyli ogłupianiu i praniu mózgów, praktycznie nie ma na nic wpływu. Jak to zmienić? Niech każdy stara się na własnym podwórku i wokół spraw, które są mu najbliższe. To jest ten etap.
    Raz jeszcze powtórzę: setki i tysiące oddolnych inicjatyw... wiele z nich, jeśli będą miały ducha oporu przeciw systemowi po pewnym czasie zacznie funkcjonować zbieżnie i łaczyć siły.

    Uczestniczę w tej chwili w dwóch a może trzech oddolnych inicjatywach i nie dam rady chwycić pięciu srok za ogon. Ostatecznie wybiorę tylko to, w czym jestem kompetentny.
  • @Piotr F. Świder 12:15:09
    "Anioł mieszka w milczeniu" i w starym winie z własnej winiarni. :-)Nie wolno go tam jednak więzić zbyt długo, gdyż po trzystu latach - tak jak dżin z baśni arabskich - przemieni się w diabła. :-)
    Żartuję. Podobno anioły tylko raz przemieniły się w diabły. Te, które pozostały wierne Bogu podczas wielkiego buntu Lucyfera, już takimi pozostaną na wieki.
    Co innego człowiek... od wierności do niewierności buja się jak pajac i nazywa to wolnością...
  • @Synergie 18:34:17
    Tak powiadają. A jak było naprawdę? To już kwestia wiary.
    Zejdę na ziemię z kosmicznych planów stowrzenia. Co wówczas można powiedzieć? Można powiedzieć, że prawie każdy z nas miał okazję poznać anioła, który przemienił się w diabła. Dla mężczyzn to często kobieta, dla kobiet to często mężczyzna... w każdym razie, takie przemiany dokonują się w związku z zawiedzioną miłością... i są trudnym aspektem ludzkiego doświadczenia. A potem nadchodzi piekło, wojna lub rozwód. Trudno tylko zgodzić się, że jeden z nienawistników lub rozwodników ma skrzydła czarne a drugi białe - choć i tej niezwykle rzadkiej sytuacji nie da się wykluczyć w ziemskim skomplikowanym życiu.
  • @Piotr F. Świder
    Podjąłeś duże wyzwanie jak ten filozof z czasów starożytnych, który z lampą chodził po mieście i szukał człowieka. Ty chcesz więcej niż tamten filozof-chcesz być lampą która będzie świecić. Zaiste wziąłeś na siebie godny człowieka obowiązek. Chcesz skończyć na krzyżu?

    Jak sądzisz, jedni uczeni myślą, że ten nasz świat się rozszerza i gwiazdy się rozbiegają i uciekają w przestrzeń byle dalej od siebie. Czy tak jest naprawdę? Ja sądzę, że tracą swój blask i gasną umierając. Bóg sprawił ten cud oddzielając światło od ciemności.

    Napisane jest w Apokalipsie Św. Jana, że smok zgasi jedną trzecią gwiazd w czasach ostatecznych. A za naszego żywota już widać, jak gasną wielkie autorytety naukowe i etyczne idee obracają się w proch.

    Ja odkryłem w tobie filozofa i wiem, dlaczego Provoc czyta twoje teksty, od dzisiaj pójdę w jego ślady. Pozdrawiam.

    Faber
  • @Faber 19:51:58
    Sam nie wiem... słabe to słowo i niedoskonałe, nie dosięga głębin ducha... zatrzymuje się w miejscach słabości serca, które nie potrafi narzucić harmonii w polach mentalnych umysłu.
    Gdy krytyczny rozum zderza się z bezpośredniością doświadczenia mistycznego, pojawia się skłonność do wyrzucenia obowiązujących map myśli...A jednak nie! Nie mam wciąż odwagi by całkowicie odrzucić stare mapy, gdy wędruje drogami, których na nich nie ma, bo są poza mapami... I wówczas, niosę ten zbędny balast dogmatów, uwarunkowań kulturowych, herezji religijnych i ideologicznych, lęku przed osądem, bynajmniej nie boskim...

    Ale Bóg zapłać za dobre słowo. Chyba zaczynam rozumieć, dlaczego coraz mniej czytelników zagląda na mój blog.
    Zdaje się, że opuściłem miasto, którego mieszkańcy agitowani 24 godziny na dobę przez wodzów rozmaitych sekt politycznych, deklarują swe poparcie raz jednemu, innym razem drugiemu... trybunowi ludowemu.

    Nie szkodzi. Poza miastem wielkiej polityki, gdzie trwają gorączkowe spory i poszukiwania recept na zbawienie Polski i świata, nie odnajduję samotności. Odnajduję zwyczajnych ludzi.
    Pozdrawiam
  • @Piotr F. Świder 23:32:23
    "Zejdę na ziemię z kosmicznych planów stworzenia. Co wówczas można powiedzieć? Można powiedzieć, że prawie każdy z nas miał okazję poznać anioła, który przemienił się w diabła. Dla mężczyzn to często kobieta, dla kobiet to często mężczyzna... w każdym razie, takie przemiany dokonują się w związku z zawiedzioną miłością... i są trudnym aspektem ludzkiego doświadczenia. A potem nadchodzi piekło, wojna lub rozwód."

    Widzę też inną możliwość. Czasami diabły wcielone przemieniają się cudownie w anioły. Na planach ziemskiego doświadczenia ma to miejsce najczęściej w dziedzinach mediów i polityki. Bo słaby duch człowieka uwiedzionego chce ulec mirażom gruszek na wierzbie.
  • @Piotr F. Świder 08:03:17
    I wówczas, niosę ten zbędny balast dogmatów, uwarunkowań kulturowych, herezji religijnych i ideologicznych, lęku przed osądem, bynajmniej nie boskim...

    >>> Nie lI wówczas, niosę ten zbędny balast dogmatów, uwarunkowań kulturowych, herezji religijnych i ideologicznych, lęku przed osądem, bynajmniej nie boskim...

    >> nie lękaj się osądów Piotrze, pozdrawiam, dobrze, ze piszesz :)
  • @Synergie 09:22:10
    To typowe dla diabłów, że stroją się w cudze piórka, by uwodzić i zwodzić. Czymś trzeba zasłonić brzydotęwłasnego charakteru i postępowania.
  • @a1a 16:05:15
    W sumie lęk przed odkrywaniem prawdy paraliżuje proces myślenia i praktycznie uniemożliwia pisanie o sprawach, które mnie najbardziej interesują. Jeśli mam więc pisać, muszę przełamać opór tabu i odrzucić rozmaite ideologizacje procesu poznawczego duchowości.

    Z drugiej strony, po liczbie wejść na blog przy notkach z iskrą refleksji filozoficznej, widzę, że nie mam się czego lękać.Takich tekstów prawie nikt na NE nie czyta, a już na pewno nie czytają bojownicy rozmaitych sekt partyjnych. Inna sprawa, że redakcja tego portalu skrzętnie je ukrywa. No cóż, nie mam wpływu na politykę redakcyjną.Przekonanie, że liczy się tylko polityka, ma jednak - mimo wszystko - krótkie nogi.
  • @Piotr F. Świder 08:18:27
    Takich tekstów prawie nikt na NE nie czyta, a już na pewno nie czytają bojownicy rozmaitych sekt partyjnych.

    >>> 'bojownicy sekt partyjnych', jak to określiłeś :) eksploatują pierwsza stronę portalu i ...niewiele tam spraw Ducha.
    Lepiej że piszesz tu, w 'zaciszu' niż w tyglu 1-ej strony :)
    A kto ma przeczytać Twoje i podobne teksty ten przeczyta.
  • @a1a 10:32:25
    Zobaczymy.
    W sumie zależy mi nawet na tym, żeby przy niektórych tekstach mieć mniej czytelników.
    Właśnie taki esej przed chwilą opublikowałem.
    Szkic ten będzie mi potrzebny do czegoś jeszcze obszerniejszego.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej