Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
49 postów 1444 komentarze

Oddam sukę w dobre ręce.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Oczywiście to żart. Suka jest w dobrych rękach...

 

Oczywiście to żart. Suka jest w dobrych rękach. Ma dwa lata... W zimie wyleguje się przy kominku...i biega po mrozie. Bieganie to jej fart, natchnienie. Wolna bardziej niż ja i pewnie ty. Koryto pełne...niekończące się przestrzenie wokół domu i nic do roboty.
 
Kumpli na pęczki. Z niektórymi wsiokami zakolegowała na zabój i gada w jakimś psim języku, którego nie rozumiem. 
 
Cieczki. To utrapienie. Zlatują na sabat kundle i rasowe z całej okolicy. Warują - dzień i noc, noc i dzień. I tak przez dwa tygodnie. Poobserwować psie obyczaje... wyje toto pod oknami, skacze po sobie, bawi się w śniegu... solidarne w trwaniu. 
 
Każdy chce - uświadomiłem sobie - każdy chce się rozmnożyć. Przedłużyć własne trwanie. Obsikuje toto okoliczne drzewa, ściany garażu i domu. Pieprzyć to. Nie pogonię pałą chałajstry i nie dam temu medalu za wierność.
 
Naszło mnie - co za czort -wspomnienie ze stycznia. Sadzę czereśnie, grusze, śliwy, jabłonie w sadzie na siedlisku, a suka rozkopuje kretowiska. Ech...tej to dobrze. Rozkłapała się pogoda...leje deszcz.  Wracam pod dach a ta już gdzieś pognała.
 
W styczniu łaziłem z suką na długie wędrówki piesze pośród śniegów i zasp. Ja siedem kroków a ona siedemdziesiąt -  w tym samym czasie. Wariatka. Tańczy z zaspami, śmiga za cieniami drzew, gubi się w lesie. Tam i nazad, tam i nazad - kołuje. Pod górę i z góry. Niezmordowanie. W terenie górskim musi mieć kondycję. 
 
Radosne toto i wierne. Jakby w amoku chce wybiegać sobie drogę wprost do psiego nieba. Szczęśliwa istota. Wita się z każdym pijakiem i gospodarzem podczas orki i innych polowych prac. Znają ją we wsi, a jak  jeszcze nie poznali, to wkrótce poznają.  
 
- Przepraszam, ona nie ugryzie, chce się tylko przywitać  - mówię do ładnej dziewczyny, która wychodzi ze sklepu. - Do nogi.  - Już jest przy nodze. Innym razem przepraszam miejscową nauczycielkę z podstawówki, że straszy jej dzieci pod szkołą. Tak było dawniej. Teraz jest ułożona i zaprzyjaźniona z każdym.
 
Schodzimy  z dróg uczęszczanych przez ludzi - w  tereny dziewicze, takie jak w Bieszczadach. Noc, gwiazdy iskrzą w mrozie śnieg pod stopami. Cisza i skrzypienie zmarzliny pod butami.  Pobiegła jak zwykle w siną dal. Nie zwracam  uwagi na odludziu  - teren zna lepiej ode mnie.
 
Nagle słyszę szczekanie. Niespotykane, bo praktycznie nie szczeka. Radosna baba na czterech łapach nie szczeka na ludzi. Sarenki, zające, kuropatwy, wrony... i co tam jeszcze biega, fruwa lub pełza po okolicy to okazja do zabawy.  Nie rozumieją tego bydlątka i niebożątka, więc uciekają...Jest i korzyść z tego niezrozumienia pomiędzy stworzeniami. Sarny przestały włazić w szkodę. 
 
Donośnie szczekanie i cisza. Trzask łamanych gałęzi posuwajacy się wprost na mnie. Przystanąłem... rozglądam się, co się dzieje.
 
Lilii - tak się wabi -  pędzi  wprost na mnie, że mało nóg nie urwie. Za nią suną dwa potężne odyńce a za nimi całe stado dzików - wielkich, średnich i trochę mniejszych. Naliczyłem... ze dwadzieścia sztuk. 50 kilometrów na godzinę. (Domyślam się... tyle wyciąga, gdy ściga się z samochodem zanim jej ucieknę). Upiorny widok. Stanąłem jak wryty.
 
- Stratują mnie - błyskawica myśli przeszyła mój żołądek. Na szczęście odezwał się instynkt gdzieś z trzewi ciała strachu. Wyrzuciłem ramiona do góry i z krzykiem pobiegłem wprost na pędzące stado. Wystarczyło. Stado zmieniło kierunek.  Zniknęło za ścianą lasu. Przy nodze miałem tylko sukę, merdającą ogonem. Zziajana, przestraszona i chyba... dumna z siebie. Umknęła przed pościgiem.
 
Do domu mamy jeszcze ze dwa kilometry - po całkiem odludnej ścieżce na grzbiecie pasma górskiego. Wracamy. Suka znów gdzieś biegnie. Znika w mroku. Z kimś się wita.  Wyłaniają się trzy sylwetki. Mój pies prowadzi do mnie dwóch chłopów. Widzę strzelby myśliwskie. 
 
Krótka rozmowa. Opowiadam o spotkaniu ze stadem dzików.  - Oj nie, nie wiem, gdzie pobiegło stado.  - Pokazuję na las poniżej na prawo. -Kłusownicy czy jasna cholera- zastanawiam się przez moment. Żegnamy się. 
 
Bez przygód wracamy do domu.  Po godzinie od powrotu pod dom podjeżdża terenowy samochód. Dziwne. Nikt obcy tu nie daje rady wyjechać w zimie pod dość stromą górę. Wychodzę więc na zewnątrz. 
 
- Witam panów, o co chodzi? - To te same chłopy. Dopiero teraz dowiaduję się, że to chłopaki z miejscowego nadleśnictwa, u których kilka miesięcy wcześniej kupowałem pale jodłowe na ogrodzenie  części gospodarstwa przed leśną zwierzyną. Teraz, w świetle lampy, oni poznają mnie.  
 
Pytają, czy da się przejechać powyżej domu. Da się. Niestety, nie wytropili stada. Nie tym razem. Spróbują w dzień. 
 
Mieli zgłoszenie od sąsiadów. Dziki, które rozmnożyły się w ostatnich latach nadmiernie, to utrapienie miejscowych rolników. Żrą wszystko, ryją, plądrują. Nadleśnictwo wypłaca jakieś grosze odszkodowań za zniszczone pola uprawne.
 
Koniec wspomnień. Deszcz przestał padać. Zostało trochę dnia. Mam jeszcze do posadzenia agrest, maliny i jeżyny.  
 
Suki wciąż nie ma. Pewnie biega za jakimś traktorem albo chodzi za swoimi sprawami. Oj tam. To tylko wolność.
 
Zastanawiam się i mam małe strapienie, czy pozwolić się tej wolności rozmnożyć. Chce ktoś małego labradora? 

 

KOMENTARZE

  • Piotr F. Świder
    Cudna opowieść !
    Wesołych Swiąt !
  • Pozwól tej wolności się rozmnożyć - niech gna przed siebie.
    A co się stało z człowiekiem?
    Upatruje wolności nie tam, nie tam, gdzie ona jest...
    A to w jakimś wolnym rynku, a to w jakiejś wolnej rozpuście.
    Kapuściany łeb. :-)))

    Zdrowych i radosnych Świąt.
  • @contessa 17:42:34
    Bóg zapłać. :-)
    Jakby nie wyssana z palca, lecz z obserwacji...
    Wzajemnie. Zdrowych i pogodnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.
  • @Synergie 17:51:10
    Nie tam, nie tam - to prawda.
    Wolność jest w Chrystusie, ale znowu trzeba rzec: nie tak, nie tak jak nauczają urzędnicy na stolicach.
    To jak? To znacznie prościej. Tak prosto jak się da. :-)

    Wzajemnie,. Zdrowych i pogodnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.
  • @Piotr F. Świder
    Zgadzam się z Contessą, cudna opowieść. Co zaś się tyczy tego rozmnażania, to jak Pan upilnujesz Lilii, gdy ona tego zechce:-)?

    Pozdrawiam i życzę Najcudowniejszych Świąt Zmartwychwstania Chrystusa.

    http://img542.imageshack.us/img542/365/000ln.jpg
  • @Gosia z Wrocka 19:00:35
    Lilii to hrabianka. Hrabianki same się pilnują. :-) Przesiedziała cały okres cieczki w domu. Wyprowadzałem ją w tym czasie na smyczy, coby potrzeby se załatwiała na dworze. A kundelki...od tyłu, od tyłu...zachodziły. I nic.

    A tak już "sieriozniej" to są dwa wyjścia: tabletki od zaprzyjaźnionego weterynarza lub spotkanie z innym labradorem. Tak dla pewności, że małe nie będą kundelkami i trafią w dobre ręce.

    Dziękuję za cudowną karteczkę i piękne życzenia. :-)))
    Z największą wzajemnością.
  • @Gosia z Wrocka 19:00:35
    Oj, oj jejku...była cudna karteczka przed chwilą i ją wywaliło.
    Smuta...Takie piękne kurczaczki chadzają po ogrodzie naszych sąsiadów...i kaczuszki też. :-)
  • @Piotr F. Świder 19:11:16
    Ma Pan mądrą dziewczynkę, aż zazdroszczę:-)


    no to jeszcze raz:-)

    http://img685.imageshack.us/img685/3057/zyczeniad.gif[
  • @Gosia z Wrocka 19:27:51
    Ojojoj , to nie była ta :-)

    http://img99.imageshack.us/img99/7131/000rz.jpg
  • @Gosia z Wrocka 19:27:51
    Ta rasa dziewczynek nie jest głupia.
    A tak w ogóle to mam farta do dziewczynek. Co jedna to lepsza. Moja kotka na ten przykład to fantastyczna babka. Jak mnie kiedyś natchnie koci duch i znajdę trochę czasu, to opiszę kilka kocich historii.

    No i teraz karteczka błyszczą płomieniem świecy.
    A ja siedzę w salonie przy kominku. Ogień płonie. We mnie też. :-)
  • @Gosia z Wrocka 19:33:22
    Ojojoj, faktycznie to była ta. A ja o kurczątkach i kaczuszkach sąsiadów nawijałem. Głąb. Niespostrzegawczy głąb.

    Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Przymierzam się do zbudowania klatek dla króliczków, coby ich lisy - a pełno ich łazi wokół - nie upolowały. Może za rok?
    Bo ja taki mieszczuch na wieś wyeksportowany trzy lata temu.
  • @Piotr F. Świder 19:42:32
    Ja taki zwykły mieszczuch zazdroszczę Panu tej Beskidzkiej wsi i tego kominkai tamtejszych krajobrazów. Ach, bardzo zazdroszczę.
  • @Gosia z Wrocka 19:55:43
    Pozdrawiam Wrocław. Bywało się, bywało...nawet często w pewnych latach... służba dla korporacji i hotele.
    Ale mieszczuchem to byłem jako Krakus.

    Sobie nie mogę zazdrościć. No to raduje się moje serce, że mieszkam gdzie mieszkam. Krajobrazy są faktycznie cudowne a miasto Rzeszów o rzut beretem. Dłużej stałem we wrocławskich korkach niż teraz dojeżdżam do stolicy Podkarpacia.
  • suka
    ...mam taką samą sukę sabe ...tylko biszkoptową ...naprawde jest to pies rozrywkowy ...pozdr
  • @trybeus 20:06:18
    Pozdrowienia dla Saby. :-)
    Faktycznie, ta rasa ma talent do rozrywki. Łagodna i niegłupia.

    Pozdrawiam
  • @Piotr F. Świder 18:25:47
    Sympatyczne(a).

    Najlepsze świąteczne.
  • @Krzysztof J. Wojtas 20:27:20
    Z całkowitą wzajemnością. :-)
    Pozdrawiam
  • @Piotr F. Świder 18:25:47
    Gdybym była bliżej to bym się pisała na małego labradorka od Lilii.
    Z dzikami to miał Pan szczęście bo ja to zapylałam przed dzikami na drzewo na pewnym grzybobraniu. No ale to było dawno - byłam o 30 lat lżejsza i o 30 kg młodsza.
    Oj, odwrotnie !
    ;);)

    Co do potomstwa to niech raz urodzi i sterylizacja. Ale co najmniej raz musi się przed tym oszczenić.
    Czekam na kocie opowieści. Właśnie jestem po awanturze z moją kicią bo mi zniknęła z pola widzenia na dość długo i nawet pomyślałam, że skorzystała z otwartych drzwi wejściowych, a ja mieszkam przy ruchliwej ulicy i... "dywanika" z mojej kituchy nie przeżyję. Poza tym taka jedna malutka słodka istotka bardzo by po niej płakała.
    Pozdrawiam.
  • @contessa 20:44:03
    Taki jest plan. Raz niech się oszczeni i chyba sterylizacja. Muszę tylko znaleźć rasowego reproduktora. A potem rozdam to potomstwo. Następny termin cieczki będzie w sierpniu. Dość niefortunnie. Chyba przetrzymam ją do stycznia, żeby małe dorastały na wiosnę i w lecie a nie w zimie.

    Moja kotka właśnie wróciła z wędrówki po obejściu. Jak chce wejść do domu, to wskakuje na parapet i drapie w okno. Myliśmy niedawno okna w domu przed Świętami - a jest ich sporo - i to jedno, które stało się drzwiami Klary, całe już upaćkane. W sobotę trzeba będzie raz jeszcze umyć. Coś mi się widzi, że wkrótce zacznie się zabawa z małymi kociakami...bo ostatnio kilka razy czmychnęła poza drzwi....coś ją porywało...jakiś zew natury.
    Opowieść będzie. Ale - jak to u mnie - sporadycznie coś piszę, więc nie wiem kiedy się zbiorę w sobie.
    Pozdrawiam
  • @contessa 20:44:03
    Z dzikami faktycznie miałem szczęście. Nie było czasu na strach. Nie zdążyłem popaść w panikę. Odruch był instynktowny i natychmiastowy. I, jak okazało się, skuteczny. Lilii wkurzyła to stado, które gdzieś tam sobie było. Gdyby nie wywąchała go i nie pobiegła tam - pewnie się bawić - przeszlibyśmy spokojnie. Ja bez świadomości, że gdzieś obok są jakieś dziki. Była wszak już noc. Tak mi się dziś wydaje.
  • @Piotr F. Świder 21:02:23
    Wg weterynaryjnych zaleceń sterylizować powinno się najlepiej już po pierwszej, a najdalej po drugiej cieczce (wtedy jest ponoć najmniejsze ryzyko nowotworowe), zaś dla już przeszło dwuletniej suczki bezpieczniej jest sobie te chirurgiczne usuwanie jajników i macicy w ogóle darować (pamiętając o tym, że hormonalne antykoncepcyjne zapobieganie cieczce nie jest bynajmniej wskazane, gdyż może prowadzić do często śmiertelnego ropomacicza, stąd też korzystniej jest poprzestać na profilaktycznym podawaniu w czasie rui witaminy B i około dwutygodniowym trzymaniu jej na "krótkiej smyczy"), podobnie jak na chama dopuszczanie do niej reproduktora (wbrew obiegowej opinii ryzykowne dla zdrowia ciąże urojone częściej występują u suk, które przynajmniej raz się już oszczeniły, a nie bynajmniej u tych, które nigdy nie były do psa z powodzeniem dopuszczane).
  • @Piotr F. Świder 21:02:23
    "Jak chce wejść do domu, to wskakuje na parapet i drapie w okno."

    To zupełnie jak mój kocur, z którym rosłam od prawie niemowlęctwa. Miałam 18 lat jak on, 17-letni starzec dokonał dni swoich. Mieszkaliśmy na parterze i zawsze wchodził i wychodził przez okno. Nawet nie wiedział gdzie są drzwi wejściowe. Gdy chciał wyjść, biegał za domownikami i tak kombinował by ich nakierować na okno w kuchni. Gdy wracał z włóczęgi - wskakiwał na parapet i bębnił tylnymi łapami w metalową listwę okna. Kiedyś wskoczył przez otwarty lufcik, jak to zrobił pojęcia nie mam bo to było wysokie przedwojenne okno, a kocisko było potężnych kształtów, mieszanka ze żbikiem sądząc po ubarwieniu, no i znaleziony (jako maleńkie kocię) w lesie daleko od domostw. Podobno z rok nie chciał wejść do mieszkania, pomieszkiwał w piwnicy i w ogrodzie, zbliżał się tylko gdy widział michę. To wiem z opowiadań Rodziców.... Wreszcie wszedł do domu i jak już wszedł to ulubionym miejscem spania było dla niego moje dziecinne łóżeczko. Bronił jego i mnie gdy mama mnie z niego wyjmowała, stroszył się wtedy i wydawał groźne, gardłowe pomruki. Rzucał się i atakował gdy miałam oberwać pasem, hihihihhi....
    Oprócz niego bywały w domu różne inne zwierzaki, znajdowane z kontuzjami, leczone i puszczane na wolność lub zwracane właścicielom ale ten kocur po prostu był. Pan i władca terytorium. Był pies na szczury - czekał na nie przy oknach piwnic i potem układał "pod sznurek" między krzakami pomidorów w ogródku. Gdy tata wychodził raniutko podlać ogród - kot chodził ścieżką między rabatkami dumny jak z nocnego polowania jak paw. Kilkakrotnie przyprowadzał swoją "latorośl" byśmy obejrzeli, ale zbliżyć się do kociaków nie pozwalał.
    Ech, 17 lat opowieści o nim, a jest o czym bo mieszkaliśmy pod lasem choć niemal w centrum miasta...
    Z dzikami jednak miał Pan wyjątkowe szczęście.
    Pozdrawiam.
  • Dzików z moim Karelskim Psem na Niedźwiedzie to dziś nie goniłem
    ale sarny i owszem. Skubany ma taki wzrok, że ciemną nocą wypatrzył trójkę pasącą się pod lasem. Gwałtowny ruch i już ciągnie w ich stronę.
    Złapał nas deszcz, mocny, ja cały mokry, on tylko trzy razy się otrzepał i suchy....
    http://img23.imageshack.us/img23/3733/nado.jpg

    Gdyby miał ktoś do sprzedania rodowodową suczkę - chętnie wezmę.
  • @Karluum 23:11:34
    "W połowie lat 60. XX wieku, w celu uniknięcia chowu wsobnego, wobec braku w Polsce drugiego reproduktora tej rasy, użyto do hodowli psa rasy łajka rosyjsko-europejska o imieniu Bajkał, sprowadzonego w 1964 roku z Sankt Petersburga (wówczas Leningradu). Było to dopuszczalne ze względu na bardzo bliskie pokrewieństwo obu ras."

    Także dlatego pewnie jego postura przypomina mi ciemnego haszczaka, skoro Siberian Husky też pochodzi od łajek, choć syberyjskich.
  • Jak wszędzie.....
    .
    .....wolność sama się rozmnoży niepilnowana.

    Ważne żeby ten pilnujący był człowiekiem.
  • @RAJan 23:43:08
    Bardzo często ludzie, gdy idę z nim na spacer pytają się: a czy to husky tylko czarny? Rasa bardzo mało znana w PL, a szkoda, bo to są szlachetne psy, zdrowe i wytrzymałe. I takie pieszczochy...
  • @RAJan 22:26:55
    Widzę, że masz wiedzę na temat psów. Dla mnie pies to pies, no a... suka to suka. Po prostu jest i ma się dostosować do środowiska, w którym żyje.

    A że mieszkam gdzie mieszkam to dostosowanie wygląda dość zabawnie. Ta moja suka ma wspaniałe warunki do wyrażania swojej ekspresji. Nie tresuję jej ani nie zamierzam i widzę, że ma własny charakter. Najbardziej oczywiście lubi, gdy jestem w domu i coś robię na gospodarstwie. Gdy wyjeżdżam musi mnie odprowadzić a potem, gdy wracam, często na mnie czeka przy drodze - kilometr od domu i znów biegnie za samochodem. Skąd wie, że wracam? Czy to jakiś rodzaj psiej telepatii?
  • @contessa 22:53:38
    Ładne opowieści.
    Da się wyczuć Twoją miłość dla zwierzaków.
    Pozdrawiam
  • @Karluum 23:11:34
    Śliczny ten piesek. U mnie miałby świetne warunki.

    Moja labradorka uwielbia kąpiele w strumieniach - pełno ich płynie w okolicy. Lato czy zima - nieważne - płynie woda i ona musi do niej wskoczyć. Potem się otrzepuje, lecz nie staje się przez to sucha.
  • @Multimir 07:30:29
    Owszem, wolność w trybach nadmiernie rozbudowanej kontroli zewnętrznej dusi się i marnieje. Jedyne czego potrzebuje w przypadku człowieka to samokontrola wypływająca ze samoświadomości. niestety, współczesna cywilizacja zachodnia rozwija się w dokładnie przeciwnym kierunku, w kierunku faszyzującego prawa, które chce zawłaszczyć całą sferę zewnętrznej wolności człowieka...ba, nie poprzestaje na tym i sięga do sfer wolności wewnętrznej - poprzez indoktrynację, manipulację, programowanie neurolingwistyczne. Ubolewam na tym tak samo jak i Ty.

    pozdrawiam
  • @Karluum 07:40:41
    "Bardzo często ludzie, gdy idę z nim na spacer pytają się: a czy to husky tylko czarny? "

    Ja praktycznie nie odróżniam ras psów, no... poza tymi znanymi. Z jaką inną rasą można skrzyżować labradora, żeby wyszła mieszanka pożądanych cech?
    Pożądane cechy to; łagodność, przywiązanie, lubienie zabawy, inteligencja psia, wytrzymałość i potrzeba ruchu... a także wygląd mniej więcej nie kundlowaty.
  • @Piotr F. Świder 08:52:25
    Zainteresuj się może Czechosłowackim Wilczakiem (z wyglądu przypominający wilka europejskiego, gdyż jest jego krzyżówką z owczarkiem niemieckim, dzięki któremu nadaje się do szkolenia), który nie dość, że jest niesamowicie wytrzymały i ruchliwy (po przebiegnięciu 100 km regeneruje siły w zaledwie 3-4 godziny, kiedy ON'ek potrzebuje aż 10-12 godzin po pokonaniu odcinka dwukrotnie krótszego), to przy tym bardzo inteligentny i niesamowicie przywiązujący się do swojego właściciela (musisz tylko uważać, aby Ci go jakiś myśliwy w lesie nie wziął za dziką bestię, pomimo że z innymi domowymi zwierzętami żyje w zgodzie - choć mając labradorkę, lepiej drugiej suczki CsV nie bierz, tylko jak już to psa - to na leśną zwierzynę może być cięty).

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Czechos%C5%82owacki_wilczak
    http://www.wolfdog.org/forum/forumdisplay.php?f=4
    http://www.zperonowki.com/site/pl/
  • @Piotr F. Świder 08:39:14
    Labradoru lepiej genów nie poprawiać.

    Co do odprowadzania i witania - moje koty nie odprowadzały, ale czekały. Obecna kicia też wie ze 3 km wcześniej, że wracam. Mogę być dopiero na granicy mojej dzielnicy i ona już zajmuje swe tradycyjne "strategiczne" miejsce do witania choć np. do przed chwili spała, zakopana po czubek nosa i ogona pod kołdrą.
    Prawda, kociara ze mnie niesamowita. Wszystkie moje koty trafiały do mnie po ciężkich przejściach. Leczone uparcie dożywały sędziwych lat. Mam "na koncie" i 2 niemowlaki, ślepe, znalezione na śmietniku. Dziewczynka niestety nie ocalała, nie przeskoczyła zapalenia płuc. Kocurkowi się udało i wyrósł na dorodnego rudzielca. Poszedł w dobre ręce - musiał się wyprowadzić bo mój kocur tolerował go póki był małym kociakiem, opiekował się nim i wychowywał, uczył różnych sztuczek ale po kilku miesiącach było już gorzej i gorzej. Rudzielec żył u przyjaciół 13 lat.
    Ten kocur "przedszkolanka" to cała epopeja, miał nie przeżyć, weterynarze rozkładali ręce ale... contessa się uparła i po wyleczeniu żył szczęśliwie 11 lat. Był moim oczkiem w głowie, może dlatego, że był niesamowicie podobny (z wyglądu i charakteru) do tego żbiko-kota z moich lat dziecinnych.

    Kocur "przedszkolanka"
    http://www.niepoprawni.pl/files/images/Chocho2-viol%5B1%5D..preview.jpg

    Kicia (obecna)
    http://www.niepoprawni.pl/files/images/gigi2_jpg2.preview.jpg

    Pozdrawiam.
  • @Piotr F. Świder 08:52:25
    A co do krzyżówek, to sam nie polecam się w nie bawić, gdyż nie powinno się dopuszczać do jakiegokolwiek mieszania ras, gdyż nigdy nie można być pewnym, jakie cechy odziedziczą one po swoich rodzicach (wyjątek mogą stanowić jedynie pokrewne sobie rasy, tj. właśnie powyższy karelski pies na niedźwiedzie z rosyjskimi łajkami, zaś do labradora retievera nie powinno się nawet dopuszczać golden retievera, aby nie powstała z tego nijaka hybryda).
  • @contessa 10:14:40
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kot_egipski_mau
    http://www.egipski_mau.koty.tasdj.pl/
    http://www.exodja.pl/mau/strona_glowna.htm

    A co powiesz na takie cudo?! :-)
  • @Karluum 07:40:41
    No mi generalnie najbardziej odpowiadają właśnie psy w typie szpica, które jako psy pierwotne ze swej natury są zdrowe, kiedy właścicielom bardziej genetycznie zmodyfikowanych ras zawsze jakaś tam przypadłość ich pupilów spędza tylko sen z powiek.
  • @RAJan 10:35:40
    Dwóch moich sąsiadów ma psy w podobnym wieku (5 lat): jeden to jest bodajże buldog angielski, drugi owczarek niemiecki.
    Buldog był już kilka razy cewnikowany, ma wyciętą śledzionę i notoryczne problemy ze skórą. Owczarek jak to owczarek, dysplazja tylnich stawów i coś tam jeszcze. Psy nie mające jeszcze 5 lat.
    Mój Nado był tylko raz u weterynarza (notabene w tym tygodniu) z niezaplanowaną wizytą: szpice mają tendencję do zakopywania jedzenia i podejrzewam, że coś sobie wykopał starego prowokując mocne wymioty i zapalenie jelit. Dostał zastrzyk, po 3 godzinach już biegał normalnie, po 6 szczekał na wszystkich obcych, a na drugi dzień po zapaleniu nie było śladu...
  • @RAJan 10:02:59
    Przeczytałem polecane opisy. Całkiem sympatyczna rasa.

    Mimo to napiszę dwie rzeczy:
    1. raczej nie dla mnie, bo nie mam w sobie inklinacji do pilnowania i tresowania psów ani czasu na to.
    2. miałby taki pies w okolicy gdzie mieszkam miejsce jak w raju dla siebie.

    Punkty 1 wyklucza punkt 2, gdyż to pies jest dla człowieka a nie odwrotnie. :-)
  • @contessa 10:14:40
    Dobra nie będziemy labradoru poprawiać - musimy jednak labradoru upilnować, coby sama się nie skrzyżowała z kundelkiem.

    Ależ z Pani kociara. No nie... moja kotka jest jak piesek, czyli nie odstępuje ode mnie ani na krok, co zresztą jest zabawne... ale pazurki ma...ma jakby trzy natury - to taka krzyżówka persa z dachowcem... bardzo ładna. :-)
  • @Karluum 10:46:32
    Dokładnie... dlatego znacznie lepiej jest wydać przynajmniej 500 zł (już nawet z renomowanej hodowli można za taką stosunkowo niewielką sumę dostać istny okaz zdrowia, choć niewystawowy, więc po obniżonej cenie) na jakiegoś rodowodowego szpica, aby później zaoszczędzić wielu tysięcy złotych na wizyty u weterynarza (bez których bardziej "wymyślne" rasy nie mogą się obejść, aby w ogóle móc jako tako funkcjonować).
  • @Piotr F. Świder 10:59:46
    Więc najlepiej będzie Panu co najwyżej dokupić drugiego labradora do towarzystwa dla Pańskiej suni, aby nie musiała się kundlić poza domem.

    http://www.luna-labrador.pl/miotRlararoyal.htm
  • @RAJan 11:21:55
    Pewnie tak. Obawiam się jednak, że żona wyrzuci mnie z domu razem z tym drugim labradorem do psiej budy.
  • @Piotr F. Świder 11:27:47
    Na sam widok biszkoptowego oseska by jej serce szybko zmiękło ;-)
  • Galeria moich ukochanych Karelskich
    https://picasaweb.google.com/karluum/Nado
    :)
  • @RAJan 10:26:42
    Moja kicia jakby podobna z sukni do "faraonów". Cuda !!!
    Pozdrawiam.
    Wesołych Swiąt.
  • @RAJan 11:36:47
    Pogadamy przy Wielkanocnym śniadaniu. Kto wie?
    Te pogryzione buty i meble... może nie przeważą. :-)
  • @Karluum 10:46:32
    Lilii ma ciągle nos upaprany w błocie. Lubi kopać i zakopywać. Ku mojemu zdziwieniu wykopała ostatnio stare kości, które zakopała w wiadomych sobie miejscach na jesieni. Żarła z lubością. Lubi jeść. Nie tyje, bo sporo biega. Nie choruje - na szczęście.
    Miała tylko jakąś chorobę skóry na jesieni i drapała się niemiłosiernie, ale weterynarz wyleczył to dość szybko zastrzykami.
  • @Piotr F. Świder 11:50:30
    Bardzo ładne opowiadanie :)
    Co do krycia suczki mam mieszane uczucia. Do adopcji jest masa psów rasowych. Aktualnie mam 3 miesiąc u siebie sukę golden retrievera wyrwaną z pseudohodowli, to problem na olbrzymią skalę. Gdyby ktoś był zainteresowany adopcjami psów proszę o kontakt, działam w tym środowisku.

    Wesołych Świąt
  • @Karluum 11:39:52
    Rozumiem, że w tym roku na żaden miot karelczyków się w Polsce nie natknąłeś, skoro tropisz ich szczenięta nawet tutaj?! :-)

    http://www.dogomania.pl/forum/forums/1127-Karelski-pies-na-nied%C5%BAwiedzie

    Tam najlepiej popytaj samych hodowców.
  • @prazynka 13:43:40
    :-)
    Radosnych Świąt.
    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej