Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
49 postów 1444 komentarze

Czy Jarosław Kaczyński jest mężem stanu?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

A do bezkrytycznych wyznawców nieomylności Prezesa czy twardych zwolenników PiS mam na koniec jedną małą prośbę: nie wsadzajcie mi mordy w kubeł z pomyjami - wiem, o czym piszę.

 

Prawo i Sprawiedliwość  ma mały rebus do rozwiązania. Zasadniczo, rebus ma dwa dobre rozwiązania. Problem polega na tym, że w praktyce politycznej myśl logiczna i konstrukcja matematyczna potrzebna do dowodzenia dowodu nie ma zastosowania. Matryca rzeczywistości jest po prostu zbyt skomplikowana dla polityka, który nie wznosi się na płaszczyznę bycia mężem stanu, ponad własne ograniczenia i małości. Inaczej, nie wystarczy sprawność taktyczna i strategiczna wojownika, lecz potrzebne jest jeszcze serce, które ma i potrafi wzbudzać zaufanie. I błysk intuicji, która obejmie całość wyzwania i projektu, zanim rozum podzieli ją na fragmenty,  w nigdy nie zamykających się do końca analizach. 
 
Czy Jarosław Kaczyński jest mężem stanu? Pożyjemy, zobaczymy. Albo jest, albo nie jest - na dwoje babka wróżyła.Od czego to zależy? Otóż, przesądza o tym nie emocja wyborcy, a banalne kryterium skuteczności i pragmatyka sztuki rządzenia. Rządzić nie da się z ław opozycji. Mąż stanu nie istnieje wirtualnie - jako lider opozycji, lecz musi wykazać się realnie - jako lider pierwszej siły, który zwycięża w wyborach, a następnie wprowadza trudny program naprawy państwa, prawa i gospodarki.
 
Jarosław Kaczyński jest wodzem największej partii opozycyjnej. I ma niebagatelny problem przed sobą (i być może w sobie). Sprowadza się on w analizach politologicznych do najprostszego równania: okopać PiS w okopach Trójcy Świętej i do wyborów iść samodzielnie, czy usiąść do stołu i wypracować formułę wspólnego pójścia  do wyborów szeroko rozumianego obozu patriotycznego?
 
Dylemat jest już w zasadzie rozwiązany. Prawie wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują na to, że Jarosław Kaczyński dokonał wyboru. PiS idzie do wyborów samodzielnie i oddaje na swoich listach kilkadziesiąt miejsc dla animatorów Ruchu Lecha Kaczyńskiego, dla ludzi z nazwiskami i zasługami na polu szeroko rozumianej kultury, nauki, samorządności. Solidarni 2010 zostaną użyci do budowania struktur terenowych mężów zaufania, żeby zabezpieczyć logistycznie PiS przed możliwym fałszerstwem przy urnie, zaś środowiska Gazety Polskiej do pacyfikacji każdej inicjatywy niezależnej od PiS. Czy moja ocena w tym punkcie jest błędna? Nie wiem, napiszcie.
 
Odrzucono wariant drugi, szerokiej koalicji i wspólnej listy. Czy słusznie? Raczej tak. A powód takiej kwantyfikacji moralnej jest dość banalny: a niby po co i niby jak rozmawiać z Markiem Jurkiem i Prawicą Rzeczpospolitej, Januszem Korwinem Mike i Nową Prawicą, Pawłem Kowalem i środowiskiem, które niedawno wzięło rozwód z PiS, z Romualdem Szeremietiewem i Ruchem Społecznym, który chce tworzyć, Bartoszem Jóźwiakiem z UPR i Tomaszem Urbasiem z ruchu Wolność i Godność, obiecującymi przedstawicielami młodszego pokolenia polityków konserwatywnych... 
 
Partnerów, którzy mogliby zasiąść do rozmów przy ogrągłym stole, z wpisanym w strukurę  kwadratem wzajemnych oskarżeń i niskich animozji,  jest zresztą znacznie więcej. Nie wymieniam wszystkich - jak chociażby ruchu pierwszej „Solidarności“ - której idee wciąż czekają na realizację w Polsce (i na świecie). Nie wymieniam, gdyż to rozbiłoby w pył prostotę myśli, które tu formułuję.
 
A myśli są jakby oczywiste. Skoro nie da się stworzyć wspólnej listy z PiS, to trzeba stworzyć wspólną listę prawicy bez PiS. Tak już jest, że ktoś musi postawić kropkę nad „i“.
 
Kropka nad „i“ definiuje się następująco. Wymienione przeze mnie partie i ruchy powinny utworzyć wspólną listę, opracować wspólny progam,  z niezbędnym minimum programowym  i ideowym,  w mianowniku. Wystartować do wyborów tylko tak, tylko po zjednoczeniu. Czasu jest mało, ale jeszcze trochę jest. Do roboty panowie i panie - chciałoby się rzec.
 
Taki ruch w wielowymiarowych i wielowektorowych szachach politycznych definiuje się jako szach. Ja szachuję i przechodzę do inicjatywy, ty szukaj godnej obrony, by wyprowadzić kontratak lub dojrzeć do współpracy. 
 
No to konsekwentnie odpowiedzmy sobie na banalne pytanie: Kogo ewentualnie zaszachuje inicjatywa wspólnej listy prawicy? 
 
Będzie to podwójny szach. Pozytywny dla PiS, bo zmobilizuje działaczy tej partii do zmiany myślenia o sobie i własnym przeznaczeniu politycznym (do innych zmian, w tym programowych nie namawiam Jarosława Kaczyńskiego).  I bardziej niebezpieczny dla PO, które wyraźnie skręciło na lewo, w stronę pacyfikacji SLD, bo (po powstaniu wspólnej listy planktonu politycznego) od Platformy odpłynie paradoksalnie jakaś część elektoratu centrowego.
 
Marian Krzaklewski podjął się kiedyś misji budowy  AWS i wygrał wybory. Niestety, potem było już tylko gorzej, jak zawsze - nieudolność rządzenia. Dlaczego? Spoiwo ideowe formacji było słabe - nie napisano credo, nie powrócono do idei wielkiego projektu naprawy Rzeczpospolitej, nie odrzucono ideologii liberalnego permisywizmu, nie odrzucono myśli ekonomicznej Leszka Balcerowicza, zresztą koalicjanta rządu. Zdradzono wielkie  ideały dla małej i kunktatorskiej polityki kontynuacji projektu III RP. A może uczestnicy tamtej gry nie mieli  już po prostu własnego  interesu, by wrócić do  ideałów?
 
A jak jest dziś? Jarosław Kaczyński deklaruje, że chce zerwać z projektem III RP. Podobnie, tu w grubym uproszczeniu, pozostały plankton polityczny. Mimo to nie będzie wspolnej listy. Różnice programowe są nieprzezwyciężalne wobec konstatacji prostego faktu - zbyt wielu napoleonów nosi buławę w tornistrze.
 
A PiS zachowuje się conajmniej nielogicznie. Wznosi  mury oblężonej twierdzy wokól własnej cnoty, honoru i bohaterstwa, a jednocześnie eliminuje po kolei każdego, kto deklaruje, że chce wspierać PiS. Jestem szeregowym członkiem PiS, ale czuję się jak dywersant, jak piąte koło u wozu, jak typ podejrzany. No to zapytam: co mam uczynić jako duch wolny?
 
Dla kogo PiS buduje mury? Dla PO i SLD? Dla agentów i zdrajców udających sojuszników? Dla obywateli, których - pomimo wielu szlachetnych deklaracji - traktuje przedmiotowo? Kto sieje ferment w tej atroficznej strukturze? Kto żyje z rozsiewania oskarżeń i podejrzeń? Kto boi się Polaków i nie ma pomysłu na odblokowanie oddolnych inicjatyw społecznych? 
 
No tak! Polska to kraj bez narodu. Tu agent na agencie, a każdy patriotyczny działacz musi bohatersko walczyć o zachowanie własnej cnoty z tuzinem agentów, bo tylko oni interesują się aktywną polityką. A Polacy? A Polacy tylko siedzą przed telewizorem i mogą wykazać się patriotyzmem raz na cztery lata, gdy pozwolimy im wrzucić kartkę do urny po uprzednim opraniu ich mózgu z myśli niezależnej.
 
Czy da się zostać mężem stanu w oblężonej twierdzy? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale nie wierzę w  filozofię czynu opartego na nieufności. Uciekłem zresztą z oblężonej twierdzy. I jako duch wolny chodzę własnymi ścieżkami. Obserwuję świat i szukam madrych ludzi. A co znajduję? Otóż, znajduję właśnie mądrych ludzi. Ludzi, którzy są normalni. Ludzi nowego formatu, których nikt nie potrafi zjednoczyć wokół idei suwerennej i bogatej Polski.
 
A do  bezkrytycznych wyznawców nieomylności Prezesa czy twardych zwolenników PiS mam na koniec jedną prośbę: nie wsadzajcie mi mordy w kubeł z pomyjami - wiem, o czym piszę.
 
Odpowiem jeszcze na pytanie postawione w tytule felietonu: 
 
Nie, nie jest. Lecz nie tracę nadziei, że kiedyś stanie na wysokosci zadania. Ale wiem swoje: mąz stanu buduje swoją pozycję na zaufaniu do pierwszej siły narodu. Sól z soli, pot z potu, krew z krwi. A nade wszystko praca od podstaw, praca formacyjna wspólnie z obywatelami, a nie ponad ich głowami, czy nie daj Boze, z pomysłem wiodącym o traktowaniu pierwszej siły jako przedmiotu socjotechniki sprawnego rządzenia. 
 
Niestety, bez zaufania nikt nie znajdzie siły do jednoczenia Polaków.

 

KOMENTARZE

  • W paru punktach sie zgadzam, w paru nie zadzam
    ale co mnie naprawde na poczatek interesuje, to cytat: A PiS zachowuje się conajmniej nielogicznie. Wznosi mury oblężonej twierdzy wokól własnej cnoty, honoru i bohaterstwa, a jednocześnie eliminuje po kolei każdego, kto deklaruje, że chce wspierać PiS.

    *** Wyjasnij jak wyglada eliminacja kazdego.
    Mam problemem z wyobrazeniem sobie tego procesu, kogo dotyka (?), wszystkich dotyka?
  • @fritz
    Nie, nie wszystkich dotyka.
    Mnie osobiście np. nie dotyka, bo będę głosował na PiS i nie jestem zainteresowany osobistym udziałem w kampanii. Mam inny projekt - znacznie dłuższy i związany z apolitycznym Ruchem Społecznym.
    Przeczytałem np., że dotyka ten problem Romualda Szeremietiewa i znam kilka jeszcze środowisk, które o tym samym piszą.
    Ale tekst jest celowo wyostrzony, bo mam dość głosowania na przegranych lub pyrrusowych zwycięzców.

    Rzecz jest zbyt poważna, żeby na obecnej ścieżce pojawił się cud węgierski .
  • @berecik
    Moim zdaniem, tylko o Lechu Kaczyńskim da się powiedzieć dziś, że był mężem stanu. Jarosław Kaczyński musi nad tym jeszcze popracować.

    Dziś ma wygrać wybory - jak mąż stanu, zaś jutro ma rządzić - jak mąż stanu. Kryteria historii są obiektywne i nie warto ich mieszać z naszymi subiektywnymi ocenami, czy pobożnymi życzeniami.

    Co do trzeciej siły.

    Opublikuję tekst o pierwszej sile - trzecia siła to mrzonka i lamus dla krzykaczy.

    W tym eseju pojawiła się dobra rada dla planktonu prawicowego, odrzuconego przez PiS. Osobiście uważam, że rada jest dobra - i dla planktonu, i dla Polski, i dla PiS. Dlaczego dla PiS?

    Bo tylko takie zjednoczenie pozostałej prawicy, wymusi na PiS jakościową zmianę podejścia do własnych wiernych zwolenników.
  • @Piotr F. Świder
    Podtrzymuję uwagi napisane pod tekstem Szeremietiewa. O innych - zamieszcze notkę.

    Ten ogląd nie wyczerpuje wszystkich uwoarunkowań - to zbyt mało na podstawy tworzenia trzeciej siły.

    Ale idzie w dobrym kierunku.
    Pozdr.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Panie Krzysztofie,
    psy na mnie już powieszono na FB i tam mnóstwo komentarzy pojawiło się.

    A faktycznie, nie pisałem felietonu w konwencji wyczerpywania tematu. Nie da się. Tu są tylko trzy proste idee.

    I jeszcze jedno> Napiszę jutro tekst o pierwszej sile. Mnie interesuje wyłącznie ta siła. Sól z soli, i.t.d. Ruch Społeczny (w moim zamyśle dziś apolityczny) musi być budowany na pierwszej sile.

    Tu zaproponowałem prawicowemu planktonowi politycznemu - zjednoczcie się i to szybko, jeśli chcecie liczyć się w tych wyborach.

    Pozdrawiam
  • @Piotr F. Świder @Berecik
    No ja mam może ten komfort, że do żadnej partii nie należę. Jednak widzę potrzebę silnej opozycji do całego obecnego układu.
    Raczej nie oczekiwałbym sytuacji, ze za jakiś czas władza będzie leżała na ulicy. Jeśli już będzie leżała to po jakimś cyklonie i nie wiadomo czy będzie co zbierać.
    Mnie niepokoi to, że Polacy zachowują się jak "pijane dzieci we mgle". Zatraciliśmy instynkt samozachowawczy i nie potrafimy reagować na zagrożenia. Ani nie mamy "wiedzy zachodu" ani "mądrości wschodu" co do rzeczy, które dla narodu są najważniejsze. Próbuję coś z tym fantem zrobić zdecydowanie przeceniając siły nad zamiary.

    W Kaczyńskiego zwątpiłem zupełnie. On marnuje kasę za który można by zrobić i dobry projekt społeczny i dobry targetting. Czy tę lukę zasypia blogerzy? - zdaje się że to robią, tylko czy z tymi projektami nie wylądują w dolinie śmierci? (śmierci finansowej)
  • @berecik
    Dzięki za link. Przeczytałem.
    Podobnie jak Autor oddam głos na PiS tylko z uwagi na osobę Jarosława Kaczyńskiego. Nie mam natomiast takich długich obserwacji PiS. Moje obserwacje od wewnątrz datują się od 10. kwietnia 2010 roku.

    Zresztą, nie zależy mi na przynależności partyjnej do PiS. Ta partia, z powodów, o których pisze jacwing, dziś utraciła ducha i wizję. Przekonamy się o tym już wkrótce, nad czym osobiście ubolewam.
  • eh...
    Jak widać dla Tuska i Pana Szeremietiewa w jednym stopniu PiS jest anty systemowy...nie chce współpracować z jednymi ani drugimi.

    A co jedni i drudzy mają do zaoferowania?

    Co PiS ma do zaoferowania Tuskowi, to można się domyślać.
    Co PO PiS-owi także.

    A co by Pan Szeremietiew chciał za tę współpracę? Miejsca na listach wyborczych? A może jakiś punkt programu chce dołożyć od siebie? którego w PiS jeszcze nie mają?

    Ja abstrahuje w swoich wpisach od służb, spisków...ale ciągle nie mogę zrozumieć i moim zdaniem nigdzie nie przeczytałem, co takiego "Ruch" ma więcej zaoferować niż PiS.

    Tylko proszę bez tych 30%... niezagospodarowanych. Ja też mieszkam wśród takich...oni nie wiedzą nawet kto to Pan Szeremietiew. /bez obrazy/
    Patriotyzm? Konserwatyzm? Dekalog! :)))) żartujecie...to liberalne lewactwo w większości. I możemy się tylko pomodlić by do wyborów nie poszli.

    Na Węgrzech już się stało. I reklamę pro-life udało się zrobić za unijne pieniądze...Tam też alta czekał Orban, na szczęście nie powstawały żadne nowe ruchy chcące zrobić jeszcze lepiej, jeszcze uczciwiej...
    Trzeba wygrać, a potem zmieniać!
  • @nikander
    A na mnie tylko psy wieszają za ten felieton na FB. Nie pokazując, gdzie się mylę, czy błądzę.

    Dyby dla myśli wolnej. Cokoły i pomniki dla idoli - oto, na co dziś stać twardogłowych zwolenników wodzowsko-oligarchicznych partii. Takie myślenie wiedzie na manowce, ale lepiej napisać do mnie: za jakie srebrniki sprzedałem duszę niż przeczytać i pomyśleć, czy nie mam trochę racji?

    Bo trochę może mam.

    Rację ma Chłodny Żółw, gdy pisze, że politycy są jak krowy, zawsze wlezą w szkody.

    Ale jeśli nie zgadzasz się z koncepcją, że moja krowa jest święta a krowy moich wrogów są parszywe, to narażasz się każdej stronie wojny.
  • @slawkowski
    Ano trzeba wygrać.
    W tym felietonie proponuję chłopakom z planktonu politycznego: usiądźcie do stołu i zjednoczcie się, skoro PiS nie chce z Wami gadać. To wymusi daleko idące zmiany na scenie politycznej. Czy potrafię je przeanalizować? Raczej nie. A chłopaki raczej nie zasiądą przy stole i jak zwykle skończy się na biciu piany.

    A moje stanowisko po napisaniu tego felietonu nie zmieniło się i jest identyczne jak tu: http://pozamatriks.nowyekran.pl/post/15605,pis-to-dopiero-ma-fiola

    Osobiście uważam, że Ruch Społeczny trzeba tworzyć i on powstanie w najbliższych latach. Ale taki Ruch ma być w pierwszych miesiącach i latach istnienia apolityczny, osadzony na wartościach i wspólnotowej pracy od podstaw oraz nastawiony na kontrolę polityków we wszystkich strukturach władzy. To nie jest projekt wyborczy - przynajmniej w moim ujęciu.
  • @berecik
    Dla Ciebie bohater i mąż stanu, to to samo?
  • @Piotr F. Świder
    10 punktów!
  • @berecik
    Czy mężem stanu był Roman Dmowski? Był.
    Czy mężem stanu był jego przeciwnik ideowy Józef Piłsudski? Był.
    Czy mężem stanu był prymas Tysiąclecia, Stefan kardynał Wyszyński? Był.
    Czy mężem stanu był Lech Kaczyński? Był.

    Długo mógłbym wymieniać. Jasne, że masz rację - subiektywny czynnik oceny pozostaje. I zależy od wielu czynników. Dla wielu zwolenników Dmowskiego Piłsudski był zdrajcą i odwrotnie. To małe i podłe widzenie rzeczy.

    O żyjących trudniej napisać - to był mąż stanu. Jak pewnie się domyślasz - nie ma tu dystansu i chłodnej oceny całokształtu drogi życiowej.

    I dopóki piłka jest w grze, warto mieć dystans do własnej klasyfikacji. Dlatego napiszę tak: zgadzam się z tym, co napisałeś na temat Jarosława, ale piłka jest w grze a najważniejszy mecz wciąż przed Jarosławem. Ma wygrać i pokazać, że potrafi twardo i sprawiedliwie rządzić, wyprowadzając Polskę z bagna PO. Jeżeli tego nie uczyni (nie dokona), to różnie być może, lecz na pewno syndykat wzmocni się przy żłobach.

    Pozdrawiam
  • @Rebeliantka
    A psy na mnie powieszono dziś sto razy na FB. Nie martwi mnie to, lecz cieszy, bo znaczy się, że może ktoś wyjmie łeb z dybów, w które go wsadzono z rozkazem, by wzrok swój kierował na cokół, gdzie wybudowano pomnik ich politycznego idola.

    Pozdrawiam
  • @berecik
    Tu już marnie. Ale być może muszę postudiować głębiej historię. :-)
  • @berecik
    Co do kadr? PiS wypada dobrze na tle partii syndykatu, ale mógłby wypaść znacznie lepiej, gdyby postawił na pracę od podstaw w terenie i pozbył się kilku kul przywiązanych do własnego ogona podejrzliwości, która w wielu przypadkach jest chorobliwa.
    Powtórzę raz jeszcze: bez zaufania nie da się tworzyć rzeczy dobrych dla ogółu.

    Co do młodych. Muszą się wiele jeszcze nauczyć. Szlifów nie zdobywa się na piękną buźkę. Polityka to trudne rzemiosło i trzeba dość długo praktykować w cechu zanim zostanie się choćby czeladnikiem. Dobre chęci to za mało.
  • @Piotr F. Świder
    Obawiam się, że zjednoczenie Prawicy (planktonowej, w skrócie p.p.) w krótkim czasie nie jest możliwe - ale nawet chwilowy sojusz taktyczny, by zrobić w Parlamencie przynajmniej ferment, jest lepszy niż sobiepaństwo.

    Inna kwestia to jakość ew. reprezentantów p.p. - jeśli ma to być to nowy Frankenstein montowany w mrokach gabinetów, to ja dziękuję.

    Jedyną zasadą wokół której ci ultra pobożni i ci bardziej liberalni religijnie (żeby tylko tych wymienić) mogą się bez ujmy na honorze i gwałcenia sumień się zjednoczyć wokół celu nadrzędnego, jakim jest Polska, jest demokracja bezpośrednia (oddanie ludziom władzy, by sami mogli decydować, co jest dla nich dobre, a co złe) z elekcyjnym lecz silnym Prezydentem (dawniej król), czyli uwspółcześniona demokracja szlachecka.

    DB jest apolityczna, ani lewicowa, ani prawicowa - po prostu wyraża wolę większości (referenda o charakterze wiążącym). O warunkach w jakich DB może istnieć (wolne media i sędziowie z wyboru) nie będę teraz pisać.

    Tym, którzy nie chcą uznać zasad DB lecz chcą władzy gabinetów oraz tym, którzy nie chcą poddać się weryfikacji społecznej (obecnie jest to projekt prawyborów na OLW) lecz chcą gwarancji tzw. "jedynek" na listach należy podziękować - z nimi nie ma co budować żadnej siły: trzeciej, czy pierwszej.
  • @berecik
    "Tu nie widzę dobrego rozwiązania.'

    Też nie widzę, ale myślę i szukam. Gdy coś mi zacznie świtać w głowie, napiszę o tym. Ale najpierw o pierwszej sile.

    Chcę to pojęcie wprowadzić do świadomości kilku osób, bo rozmowy o trzeciej sile błędnie definiują istotę rzeczy. Kluczem do normalności jest pierwsza siła - My, Naród.

    Jak myślisz? Prawica, o której tu pisałem, zasiądzie do rozmów i zjednoczy się przed wyborami? To jest kluczowe pytanie postawione w tym felietonie.

    Zaryzykuję. Prędzej kaktus wyrośnie mi na dłoni. To towarzystwo jest za krótkie w swej mentalności do samoograniczenia siebie przy uzgadnianiu wspólnych projektów. I tak mógłbym długo wymieniać.

    Podsunąłem pomysł m.in. Romualdowi Sz. i ŁŁ do rozwagi. Bo srał pies trzecią siłę, jeśli składa się ona ze skłóconych ze sobą napoleonów z buławą w tornistrze i ma postawić głos na takich bohaterów. Politykę robi się realnie poprzez tworzenie faktów. To trudna sztuka, lecz alternatywą pozostaje bicie piany i wymyślanie mrzonek.
  • @Piotr F. Świder
    Tak.
    1."trzeba stworzyć wspólną listę prawicy bez PiS"
    2. "Ruch Społeczny trzeba tworzyć i on powstanie w najbliższych latach. Ale taki Ruch ma być w pierwszych miesiącach i latach istnienia apolityczny, osadzony na wartościach i wspólnotowej pracy od podstaw oraz nastawiony na kontrolę polityków we wszystkich strukturach władzy. "
  • @carcajou
    Zgodzę się z Tobą. Napisałem przed chwilą w komentarzu, że raczej prędzej kaktus na dłoni mi wyrośnie niż dokonają panowie takiego dzieła, po którym nabrałbym do nich szacunku....

    Ale na wdrożenie w życie Twojego pomysłu czasu jest jeszcze mniej. W mojej opinii - nie da się tego stworzyć przed wyborami.

    Co mógłbym podpowiedzieć. Kanapy większości tych partyjek są krótkie, że dałoby się zapakować całe towarzystwo do jednego autobusu.

    Ale...
    Niech inicjatywę przejmie pan Romuald Szeremietiew, bo w mojej opinii oba działania da się połączyć.

    Wiem, że jadę po bandzie. Tak już mam. Sam zdefiniuję własną rolę już wkrótce. Napiszę raz jeszcze krótko: na mnie nie liczcie; głosuję na PiS, i zabieram się za tworzenie apolitycznego Ruchu Społecznego, który zdefiniuje własne zadania jako kontrolę polityków i w kilku innych ciekawych punktach. Wszystkich polityków - bez taryf ulgowych i wyjątków. To jednak długa droga - rozruch zajmie znacznie więcej czasu niż kilkanaście miesięcy od momentu startu. Praca organiczna od podstaw - w jakim duchu? Domyśl się. W dobrym duchu.

    Pozdrawiam
  • @CzarnaLimuzyna
    Fajnie. czasami ktoś nawet ze mną się zgodzi w jakiejś części.

    Pozdrawiam
  • @berecik
    Muszę popracować jeszcze nad definicjami, coby głupot zbyt wielu nie napisać.
    Pierwsza siła jest jednak w jawnej lub potencjalnej opozycji do syndykatu. Wierzy w Boga, zajmuje się własną pracą na chleb nasz powszedni, wspiera się na Dekalogu i rodzinie....

    Nie wolno tych ludzi, którzy tworzą zdrowy rdzeń narodu polskiego (i każdego innego) nazywać trzecią siłą. :-)))
  • @berecik
    Nic mi w Twoich wypowiedziach nie spędza snu z powiek. Uściślałam Twoje pojęcia.

    Nie z powodu emocji, tylko chęci zrozumienia, co komentator miał na myśli.

    A jak chcesz "personalnie", to trudno żebym się przejmowała takim małym nakryciem głowy z antenką ;)
  • @berecik
    To zależy, jak zdefiniujemy kadry.
    Jeżeli potrzebujemy profesjonalistów tylko do rządu i parlamentu, to ławka może być dość krótka. Jeśli jednak również do samorządów i różnych instytucji nadzorowanych przez państwo, to ławka musi być wielokrotnie dłuższa.

    A co Tuska, to mam nadzieję, że przegra. Zasłużył dokładnie na to, żeby wpaść w odbyt niebytu, gdzie płacz i zgrzytanie zębów. Przy czym, wiem, że mam na to wpływ równy jednemu głosowi przy urnie, czyli żaden. :-)))
  • @Piotr F. Świder
    Zacząć należy od odrzucenia propozycji PJN - trzeba pokazać, że zdrada nie popłaca. Czy Pan Szeremietiew widzi sprawy jak ja, dowiem się w środę, bo mnie do siebie zaprosił (dla tego co piszę, nie dla tego kim jestem).

    Czy da się pożenić różnorodne partie z ruchem obywatelskim? Myślę, że nie wystarczy strategicznej mądrości, ale zobaczymy. Tak czy inaczej OLW powinien wystartować - by stworzyć zarzewie NOWEJ POLSKI, by w wyborach po Euro2012 nie popełnić błędów, które są nieuchronne.

    Gratuluję nazwania sprawy po imieniu - nie trzecia lecz pierwsza siła, ja nie miałem śmiałości pisać o tym wprost.
  • @carcajou
    Tekst o pierwszej sile napisałem tydzień temu, ale nie opublikowałem, bo coś mi jeszcze nie gra w całej konstrukcji, a czasu mam dość mało na szlifowanie słów.

    Wszystkich nie ożenicie, ale doprowadźcie przynajmniej do ceremonii ślubnej. Niech każda panna młoda wypowie się, czego chce, a czego nie.

    Moje obawy zawierają się jednak w słowach dość brutalnych - na niektórych kanapach obok zacnych gości zasiadają szumowiny. proces klarowania może być kosmicznie trudny, zaś szumowiny niekoniecznie opadną na dno.
  • @berecik
    "Trzeba zacząć od rozwalenia tego cielca co wcielił sie w rolę noszącego nasze kulki".

    I tu pełna zgoda.
    Ten złoty cielec ma jednak wiele twarzy - to taki mutant, który potrafi kusić jak szatan i udawać anioła światłości w trakcie kampanii wyborczej, a właściwie to już non stop. Metod i socjotechnik mamienia ma opanowanych do perfekcji wiele. Wszak kłamstwo przestało być grzechem polityka - no złoty cielec już wmówił omamionym taką wykładnię polityki. Zmienić to może tylko Ruch Społeczny - apolityczny, "zafiksowany" czy raczej gruntujący się na pierwszej sile i korzystający z think tanku obywatelskiego.
  • @Łażący Łazarz
    To - odpowiem lapidarnie - raczej początek tego rozumowania. Niestety, mam mało czasu na pisanie.

    Pozdrawiam
  • @Piotr F. Świder
    Od klarowania (przez kliki) są w dużej mierze blogerzy - googlować, wyciągać brudy, wywiad sąsiedzki i do kosza.
  • @berecik
    Nie odszczekałeś kłamstw na mój temat i Łazarza - proszę nie pisać do mnie.
  • @berecik
    Jak o niewolnikach, to i o NWO oraz o banksterach. Albo skromniej o dwóch koncepcjach rozwoju świata, które pojawiły się na deskach kreślarskich guru ekonomi na początku lat 70 ubiegłego wieku. Zwyciężyła ta, która ma generować dług narodów i blokować rozwój gospodarczy. To interesujący temat, bo prowadzi do poszukiwań alternatyw. Otóż, sami bojownicy NWO alternatywę znają (bo o niej myśleli), lecz zwyciężył duch lucyferyczny - koncentracji kapitału w centrach decyzyjnych i wzmocnienia oligarchii poprzez stopniową likwidację klasy średniej, a następnie planuje się przejście do hierarchicznego neo-feudalizmu sterowanego poprzez pełną kontrolę kapitału, wiedzy i przepływów informacji. Tak najlapidarniej pisząc, bo temat domaga się osobnego wpisu.
  • @carcajou
    Od klarowania w realu są natomiast liderzy partii politycznych i animatorzy ruchów, którzy - albo mają łeb na karku, albo nadają się na cieciów.

    Jak już kogoś zechcecie wstawić na Podkarpaciu, to kto wie? Może skuszę się na odrobinę kpiny. Kto wie, kto to będzie?
  • @Piotr F. Świder
    To ma działać tak:
    http://dziennikarze.nowyekran.pl/post/14638,oswiadczenie-deklaracja#comment_110401

    plus demokracja peryferyjna w okręgach dla ustalenia kolejności na listach (postulat).

    Jedno to jest co napisałeś, a drugie to co ja. Lepieniem Frankensteina nazywam ignorowanie wyników prawyborów i rozdawanie kart pod stołem. Sito blogerskie (wywiad i kilki) i dem. preferencyjna wystarczą, by było jak być powinno.
  • @carcajou
    Zdążysz? Zdążycie?
    To kluczowe pytanie. Sito sitem, ale trzeba napisać sobie harmonogram i rozplanować to wszystko w etapach, które realizować mają w krótkim czasie.

    Jak napisałem już wielokrotnie: jestem życzliwym kibicem takich działań obywatelskich. To lepsze coś niż marazm nic i dekadencja. W najgorszym razie, kilka osób zdobędzie pierwsze szlify polityczne i dojrzeje do pracy w kolejnej odsłonie walki o Polskę.
  • @Nathanel
    A ja skłonny jestem przyznać rację Twojemu osądowi, ale mam taką myśl z tyłu głowy, a właściwie dwie myśli:
    1. Piłka jest w grze i mecz parlamentarny trzeba wygrać - mężowie stanu potrafią to uczynić z pomocą Boską i ludzką, a Jarosław Kaczyński potrafi?
    2. Sam piszesz o słabościach, które są dramatyczne - bo z jednej strony, nie ma dobrej ręki do ludzi i wybiera kiepskich, zaś z drugiej strony, skąd ta nieufność do osób wyrastających ponad indolencję i bycie miernotą?

    Ad 1. Czas pokaże.
    Ad 2. Czas pokazał. Pamiętam, jak kląłem, że wybór szefowej kampanii zakończy się porażką i zdradą. Pisałem swoje, a J. K. robił całkiem co innego. No to uodporniłem się na porażkę. Wiem, że i tym razem piszę sobie a muzom.

    O wiele bardziej istotne jest, co uczyni prawicowy plankton polityczny. Formułuję myśl wprost - postarajcie się wystawić jedną wspólną listę., jak myślisz, wystawią?

    Jak myślisz, taki ruch zaszkodzi, czy pomoże PiS w otrząśnięciu się z letargu?
  • @Nathanel
    I nowe, w końcu powstanie. Wolny duch dąży do równowagi... ale nigdy nie podporządkowuje się woli karłów politycznych.

    A karłów politycznych III RP generuje bez liku. Nawet więcej w PO, SLD, czy PSL niż PiS. No i co z tym możemy uczynić? Czas pokaże. Ja wiem, co chcę robić.

    Zostawiłem komentarz u Ciebie - do eski. Tak mi się strzeliło, bo poleciała z żoną marnotrawną, o której nie ma słowa w Ewangeliach. Jest za to żona Lotta, co to się w słup soli przemieniła.
  • @Piotr F. Świder
    Z tego co wiem będzie wszystko o czasie.
  • @carcajou
    To zobaczmy, co będzie...
  • @Nathanel
    Uznała raczej, że jedno-wymiarowość i bicie pokłonów przed pomnikiem PiS to jedyne lekarstwo na dżumę PO.
    Gdyby to było takie proste? Gdyby tyle czasu poświęciła na krytyczne pisanie o polityce PO, co poświęca walce z potencjalnymi sojusznikami PiS?

    Wiem swoje. PiS ma niewątpliwe plusy i mocne strony, ale to za mało, by zakończyć epokę III RP w polityce.
  • @Nathanel
    Faktycznie. Przeczytałem dopiero teraz, skomentowałem.
    To notka, która definiuje niektóre cechy męża stanu. :-)))
    Potrzebna.
  • @Piotr F. Świder
    "Nie, nie jest. Lecz nie tracę nadziei, że kiedyś stanie na wysokosci zadania..."

    ... jeżeli nie Pan Jarosław Kaczyński to kto?

    innych mężów tam nie widać... żony stanu zmiennego lub estrady w lateksie i skrzeku głosowym się znajdą... ewentualnie nałożnice lub prawdziwki polityczne... i insze gwiezdne podgrzybki... gwiezda wyborcza dyktuje, kto ma być mężem stanu i medale dostawać na wypięte klaty w gumianych klapkach lub słomą w kaloszach... pozdrawiam niezupełnie pół żartem pół serio.
  • @Avern
    Jeśli nie pan Jarosław Kaczyński, to nikt z żyjących.
    Cała reszta klasy politycznej to kundelki - mniej więcej zasługujące na taki komentarz, jak zamieściłeś.

    Widzisz, jeżeli nawet dla wielu Jarosław Kaczyński już za życia jest mężem stanu, to dla wielu innych wprost przeciwnie - źródłem zła wszelkiego. Słabe to kryterium, gdy nasze subiektywne odczucia mają oceniać wymiar polityczny człowieka.

    Tu, w komentarzach napisałem sporo na ten temat. Masz ochotę, poczytaj. Nie chcę powtarzać niektórych zdań.

    Niestety, historia trwa, walka o Polskę trwa, do rozegrania jest najważniejszy mecz. Mąż stanu nie musi wygrywać wyborów, ale sprawa, o którą walczy, nie może polec z kretesem.

    Masz pewność, że nie polegnie? Masz pewność, że mąż stanu lubi być idolem swoich wyznawców, że o to mu chodzi?

    Mąż stanu ma jedną cechę - potrafi doprowadzić swoje dzieło do końca. A jeśli nie jest mu dane za życia, to znajduje naśladowców, którzy wykonają jego testament polityczny. Jak będzie? Nie wiem. Nie mam zdolności jasnowidza, czy proroka.

    Dlaczego napisałem, że nie jest? Wyjaśniłem z grubsza w felietonie. Myślisz, że moja mowa jest twarda i niesprawiedliwa? A lemingi PO myślą, że buduję pomnik dla swojego guru, Jarosława Kaczyńskiego.

    I nikt nie ma racji.

    W komentarzu napisałem, że Lech Kaczyński był mężem stanu. Wymieniłem inne osoby tego formatu w polskiej polityce - niektóre, jak Jan Paweł II, wzniosły się na szczyt Autorytetu dla całego świata.

    Jarosław Kaczyński ma wygrać najbliższe wybory. Wszelkie kalkulacje i spekulacje wychodzące poza tą datę, to czysty political fiction.

    Niby co stanie się dobrego, jak po raz kolejny przegra? Niby D. Tusk z ferajną straci władzę po roku, bo budżet się zawali i zawita do nas Grecja?

    Dziękuję. Takie myślenie niewiele różni się od myślenia fanatycznych kamikadze japońskich w czasie II Wojny Światowej.

    Prezes rządził dwa lata. To były najlepsze rządy w historii III RP, ale trwały za krótko. A teraz trzeba wygrać z syndykatem, a to wymaga naprawdę nadzwyczajnie sprytnych środków i zbiorowego wysiłku wielu a nie gloryfikacji Jarosława Kaczyńskiego i pasowania go na idola. Jako idol swoich bezkrytycznych wyznawców może on bowiem tylko przegrać.

    Gloryfikacja służy odcięciu polityka od nagiej rzeczywistości, pozbawia go sprytu, zręczności, rozmachu oraz skuteczności. Tak wyświadcza się niedźwiedzią przysługę każdemu faktycznemu, czy potencjalnemu liderowi. Niesie to za sobą oczywisty rezultat: Brak zdolności do poszerzania swojego elektoratu, bo opór różnych środowisk, których nie chcemy lub nie potrafimy włączyć do własnego projektu tylko rośnie.

    Obawiam się, że niestety mam rację.

    Zupełnie serio pozdrawiam
  • @Piotr F. Świder
    JK ma Polske u stóp i zadnej umiejetnosci zeby sie po nia schylić.
    Nie podejrzewam, ze nie chce. On poprostu nie jest trybunem, nie jest mezem stanu ale jest dobrym graczem czego nauczył sie przez lata. A my naiwni myslelismy, ze on odzyska dla nas Polskę.
    Nawet gdy zdobedzie władze to wykryje troche afer, kilku ludzi bedzie miało problemy no i oczywiście nic poza tym sie nie zmieni. On juz poprostu taki jest.
  • @Piotr F. Świder
    "Lech Kaczyński był mężem stanu" pełna zgoda, a co do Jarosława jeszcze nie czas na podsumowanie... Smoleńsk odsłonił więcej Polskości niż w założeniach miał jej pogrzebać... na dzień dzisiejszy pozwolę sobie wkleić stary apel wplątany pomiędzy wersy (pan wybaczy):

    http://tarczazadumy.nowyekran.pl/post/1549,zyczenia-smierci-cos-dla-przeciwwagi

    panu Jarosławowi trzeba pomóc przeszkadzając tym, co chcą go udupić zanim stanie się taką postacią, której zlikwidowanie nic nie da.

    chłopaki z ochrony... nie dajcie tym szmatom satysfakcji... nie dajcie ubić przyszłego prezydenta! Polska go potrzebuje, aby dokończył to co przerwano już kilka razy... do samego końca. Polska potrzebuje spełnionego męża stanu... męczenników ci u nas dostatek a silnych premierów na solidnych włościach i z pomocą urzędu skarbowego nigdzie nie znajdziesz. On ma tak jak ta roślinka rosnąca pod górę na skalnym murze skurwiałej agentury... ale się nie poddaje i chwała mu za to.
    http://m.nowyekran.pl/aef9a69db9094af1f4862c5560ca68b4,14,0.jpg

    "Brak zdolności do poszerzania swojego elektoratu, bo opór różnych środowisk, których nie chcemy lub nie potrafimy włączyć do własnego projektu tylko rośnie..."
    więc pomóżmy mu wbrew niemu i jego otoczenia... bo Polska potrzebuje spełnionego męża stanu... Polska potrzebuje swego spełnienia. nie jestem politykiem, piszę ciężkim językiem i niełatwymi obrazami... ale pozdrawiam i życzę nam wszystkim zadowolenia po dobrze spełnionym obowiązku względem ojczyzny i przodków.
  • @radosław
    "JK ma Polske u stóp i zadnej umiejetnosci zeby sie po nia schylić."

    Myślę, że aż tak to nie. Mógłby jednak uzyskać większe poparcie społeczne przy bardziej ofensywnej grze. Problem w tym, że taka gra to nie jest dzieło jednej osoby, choćby i najświetniejszej, lecz gra zespołowa. A zespół jest jaki jest. I nawet nie to jest jednak głównym problemem, lecz to, że taki sobie zespół robi wszystko, żeby nie wpuścić do drużyny nikogo z poza ferajny.

    Za ten tekst na FB zostałem obrzucony wyzwiskami. Staram się zrozumieć, dlaczego? I wychodzi mi, że za żywota. Jeśli ktoś tkwi w imadle stereotypu, to każde zdanie, które podważa ten stereotyp uznane zostaje automatycznie za wrogie.

    Kto może odzyskać dla nas Polskę? Moja hipoteza brzmi i sformułuję ją tu na razie nieśmiało: tylko my sami - nie obarczajmy tym zadaniem żadnego tytana i koryfeusza.

    Mąż stanu pracuje zespołowo i stara się własny zespół motywować do zwycięstwa, a także budować według kryteriów zaufania i kompetencji, a nie tylko ślepego posłuszeństwa i deklarowanej lojalności....
  • @Avern
    '...więc pomóżmy mu wbrew niemu i jego otoczenia... bo Polska potrzebuje spełnionego męża stanu... Polska potrzebuje swego spełnienia..."

    Wbrew? Nie do końca da się - moim skromnym zdaniem.

    Polska potrzebuje męża stanu, który najpierw wygra wybory, a następnie zbuduje kompetentny rząd i z pomocą kompetentnych posłów zreformuje prawo w stopniu zasadniczym, a nie powierzchownym. Taka reforma musi mieć własną idee fixe, nadrzędną wizję porządkującą ustrój państwa.

    Bo widzisz, może ja jestem skromnym chłopakiem, ostatnio mieszkającym na wsi i mam dość skromne wymagania własne, ale jedno rozumiem już na poziomie chłopskiego (dziś) rozumu. Sformułuję to w krótkich pytaniach: czy Polska potrzebuje męża stanu, który przegrywa kolejne wybory? czy z ław opozycji można wykonać robotę męża stanu?

    Nasza Ojczyzna to Polska. Akurat z tego powodu jestem dumny. Tu urodziłem się, tu mieszkam i pracuję, tu chcę umrzeć. I chciałbym, żeby moje dzieci nie musiały emigrować za chlebem. Ot, takie marzenie minimum.

    Pozdrawiam
  • Autor proponuje AWS bis
    Czy to dobrze czy źle? Kryterium powinna być skuteczność. Czy rządy AWS były skuteczne i czy poprawiły sytuację Polski?
  • @Agarda
    Nie, raczej niczego nie proponuję. Cytat odnoszący się do historycznego AWS brzmi następująco:
    "Marian Krzaklewski podjął się kiedyś misji budowy AWS i wygrał wybory. Niestety, potem było już tylko gorzej, jak zawsze - nieudolność rządzenia. Dlaczego? Spoiwo ideowe formacji było słabe - nie napisano credo, nie powrócono do idei wielkiego projektu naprawy Rzeczpospolitej, nie odrzucono ideologii liberalnego permisywizmu, nie odrzucono myśli ekonomicznej Leszka Balcerowicza, zresztą koalicjanta rządu. Zdradzono wielkie ideały dla małej i kunktatorskiej polityki kontynuacji projektu III RP. A może uczestnicy tamtej gry nie mieli już po prostu własnego interesu, by wrócić do ideałów?"

    Odpowiedziałem już więc jakby pośrednio na zadane pytanie. Nie poprawiły sytuacji Polski. Natomiast wdrożono 4 wielkie reformy, z których tylko samorządowa - widać to po latach - była jako tako zaprojektowana, choć i tu trzeba mocno poprawić niektóre rozwiązania, zwłaszcza te dotyczące źródeł finansowania samorządu.

    Koncepcja AWS-bis jest ponadto dziś mało realna. "Solidarność" nie powinna bezpośrednio wchodzić w koalicję z PiS, ale mam nadzieję, że pośrednio zacznie popierać właśnie tą partię - chodzi m.in. o wspólnotę wielu interesów i elementy myślenia solidarnościowego i wspólnotowego zawarte w programie PiS.

    PiS nie powinien też tworzyć wspólnej listy z planktonowymi partiami prawicy. Zasugerowałem natomiast w tekście, by plankton utworzył wspólną listę wyborczą, gdyż tylko w ten sposób ma szansę uzyskać wynik przekraczający próg wyborczy. Oczywiście, jedna lista i gest porozumienia ponad podziałami to za mało na społecznie pozytywny odbiór. Potrzebny byłby wspólny "uśredniony" program i wyeliminowanie niektórych kanapowych szkodników, którzy zachwycają wprawdzie elektorat ekstremalny, lecz w sumie ciągną wynik w dół. Nazwisk celowo nie wymieniam, choć same się cisną.

    Czy po wyborach parlamentarnych taki komitet mógłby tworzyć wspólny rząd z PiS? Nie wykluczałbym tego jednoznacznie, pomimo świadomości, że konstrukcja jest dość egzotyczna i należy ją rozpatrywać póki co w kategoriach political fiction.

    Alternatywa. Czy PiS wygra samodzielnie wybory? Jeśli nie, to kto będzie tworzył przyszły rząd? Proszę sobie odpowiedzieć na te pytania. i np. na takie: co wspólnie z PSL lub SLD zreformuje PiS? a jakie obszary okażą się nietykalną sferą świętych interesów koalicjanta?

    Myślę raczej bez emocji. Być może mijam się w tej analizie z realiami?
  • @t-rex
    Wiesz, napiszę raczej krótko, że w zasadzie to z Tobą się zgadzam.

    Nie wiem, czy pomysł jest realny, czy góry nie wezmą indywidualne egoizmy i brak wyobraźni liderów?
    Nie wiem, czy ktokolwiek z adresatów przeczytał ten tekst?
    Nie wiem, czy pisanie Credo jest tu faktycznie aż tak ważne?
    Nie wiem, czy kanapowe partyjki zechcą wzmocnić się Obywatelską Listą Wyborczą?

    Jak widzisz, wielu rzeczy nie wiem.

    Wiem jedno: poszedłby w Polskę sygnał - i do polityków, którzy zabetonowali scenę polityczną, i do wyborców - że dzieje się coś istotnego. Coś jakościowo nowego. I może warto posłuchać uważniej, potraktować poważniej - głos tej nowej jakościowo siły.

    Pozdrawiam
  • @t-rex
    Wiem jeszcze jedno: tekst był tutaj połowicznie ukrywany, jakby komuś był nie na rękę.

    I natrafił na kosę ostrych reakcji twardych zwolenników PiS jako jedynej reprezentacji części narodu, która jest anty PO, SLD i PSL.

    Na FB dostałem nawet pytanie, za jakie srebrniki sprzedałem się Donaldowi T.? Na szczęście po wymianie zdań grzechy formułowania samodzielnych koncepcji zostały mi częściowo odpuszczone. Ale jestem mocno podejrzany o robotę dywersyjną. :-)))
  • @Piotr F. Świder
    Ciesz się, że nie zostałeś agentem, a tylko sprzedawczykiem.

    Jak będzie, szczerze mówiąc ciemno to widzę.
  • @carcajou
    A mnie szczerze mówiąc, zwisa to, czy opętani uwielbieniem do swojego guru, które przemienia się natychmiast w nienawiść do każdego, kto nie podziela uwielbienia, przeklną mnie tak czy siak. To ich problem. Swoją wartość znam. Własne grzechy znam i pracuję nad poprawą własnego charakteru. Tyle jest dziś w mojej sferze wpływów.

    Moja droga, również w tym obszarze trzyma się drogowskazów: przebudź się, myśl samodzielnie i krytycznie, obserwuj i słuchaj każdego polityka z uwagą i roztropnością.

    Donald T. jest dla mnie kiepskim trampkarzem na czele drużyny a nie politykiem - udowodnił to. Jarosław Kaczyński ma na dziś mój głos, ale dlatego wnikliwie obserwuję, co ma do zaproponowania.
    Nic tego nie zmieni.

    Nadrzędna racja jest bowiem taka, że jest takim samym człowiekiem jak ja, czy Ty. Nikim więcej.

    A ja, jako że czasami coś piszę i poświęcam mój czas na charytatywne rozmowy o polityce, mam prawo i nawet obowiązek napisać - sprawdzam. Zgadzasz się?
  • @Piotr F. Świder
    Tacy sami, ale jednak cwańsi. Pełny sukces reprodukcyjny.
  • @carcajou
    Cwańsi - fakt, ale to biedne dziady. Trzeba ustanowić zakaz reprodukcji dla dziadów i cyników. :-)
    A poważniej? Jednym z ważniejszych zadań będzie stworzenie Ruchu Społecznego, który nauczy się permanentnie kontrolować polityków. Niezależnie od tego, co głoszą.
    Zaczynam pracę nad takim projektem.
  • @Piotr F. Świder
    Aplikacja pod prawybory może być modyfikowana i po wyborach temu celowi służyć.
  • @carcajou
    Porozmawiamy o tym kiedyś w cztery oczy, mam nadzieję.
    Sam projekt jest kolosalny i mocno nowatorski w sferze idei - nie wiem, czy będę gotowy do końca tego roku. Ale to nawet lepiej, bo nie jest to nijak związane z tą kampanią.
  • @Piotr F. Świder
    Świetny tekst, jakbyśmy nadawali na podobnych falach, przecież też jestem pisowcem - wiernym wyborcą.

    " Wymienione przeze mnie partie i ruchy powinny utworzyć wspólną listę, opracować wspólny program, z niezbędnym minimum programowym i ideowym, w mianowniku. Wystartować do wyborów tylko tak, tylko po zjednoczeniu. Czasu jest mało, ale jeszcze trochę jest. Do roboty panowie i panie - chciałoby się rzec."

    Szeremietiew potrafi to zrobić, ale ma mało asów, właściwie ma NE, trochę sojuszników i nas rozproszoną społeczność, która go poprze nawet jeżeli jednocześnie zagłosujemy za PiS :)

    Coś jednak dodam.
    Siłą tego ruchu główną nie będą te zebrane partie, organizacje, ich liderzy, wojskowi. To zwykli ludzi stęsknieni wielkiego ruchu przyjdą, pomogą, wesprą, poślą kasę na komitet wyborczy, zagłosują. Może się udać. Nie mogłoby przed internetem, trudno byłoby jeszcze w 2005, ale w tym roku jest to już realne.

    Ruch Jana Pawła II (ideę) mam wielką ochotę zaszczepić w konfederacyjny Ruch Szeremietiewa, chyba padnie ziarno na podatny grunt. Nie liczę na wiele na start, ot miejsce na jeden z nurtów ruchu społeczno-politycznego niepisowskiego, a jeżeli ktoś chce to i pisowskiego z wolnością wyboru głosu przy urnie. To już byłoby coś. Istnieje możliwość że się zaangażuję na poważnie, nie czuję się specjalnie potrzebny wokół PiS, acz prowadzę jeszcze grupę "Jarosław Kaczyński" na mypis. Muszę się uaktywnić tam bardziej. Ciągle więcej ludzi ma tam grupa "Solidarni 2010".

    Może zdołam poszerzyć listę PiS, może zdołam przekonać ich do tego. Przecież zanosi się na piękną klęskę, np 200 mandatów o całe 50 więcej niż PO, ale cóż z tego??? Kolejne 100 będzie miało SLD i PSL. Przegramy bez koalicjanta, takie mam przeczucie. Szeremietiew może uratować rząd PiS, albo dobije PiS, ale wiem że tego nie zrobi. Będą jednak posłowie z jego komitetu (jednak zbieranina o skrajnie różnych poglądach) chętni do tego, dlatego na listy ruchu generalnie powinni trafiać zwolennicy koalicji z PiS. Tacy jak ja w razie łapanki na zapychanie wolnych miejsc na listach, acz przygotowani lepiej do misji.
  • @Marek Kajdas
    Panie Marku, tak się złożyło, że podpiszę się pod powyższym komentarzem.

    Jutro postaram się opublikować artykuł dość ciężkiej wagi. O cywilizacjach życia i śmierci i wojnie, która właśnie trwa. W ujęciu bardziej nakierowanym na wymiar ekonomiczny, lecz dotykającym spraw ducha i aksjologi. Taki szkic, który potem może być rozbudowywany i rozwijany w wielu obszarach.

    Pozdrawiam
  • @carcajou
    "Zacząć należy od odrzucenia propozycji PJN - trzeba pokazać, że zdrada nie popłaca. Czy Pan Szeremietiew widzi sprawy jak ja, dowiem się w środę, bo mnie do siebie zaprosił (dla tego co piszę, nie dla tego kim jestem). "

    Doradź Mu proszę potężne (na full) postawienie na internet, (forum dyskusyjne kiedy będzie na NE?) i media katolickie, ruch w kierunku katolickim. Nurty w ruchu. Wolność słowa, poglądów. I jednoczyć, nawet dwa UPR-y razem w jednym komitecie, poza tym cały ruch narodowy, nawet radykałów choć będą kłopoty, problemy. To chwyci bardziej niż rozpaczliwy patriotyzm zagrożenia, biedy.

    Co do PJN to masz świętą rację, dla nas partnerem jest PiS po wyborach, a PJN to byłby balast, mają swoje poparcie, ale kiedy są samodzielnie, a zdaje się że szukają kobyły do wskoczenia jej na grzbiet. Oni są PO-rąbańcy za dwudniowymi wyborami! Tego już za wiele, znowu mi Kowal podpadł strasznie!
  • @berecik
    "PJN jest be, bo może po wyborach wejść w koalicję z PIS."

    Raczej z PO, SLD, PSL. Tym bardziej zatem "be". Won za Don z PJN. Niech zejdą ze sceny i idą do porządnej roboty.
  • @Marek Kajdas
    Forum zostało zrobione po partacku i dlatego zostało zwrócone. Na Jurka raczej nie licz, choć mówi bardzo pięknie. Partie chyba pójdą swoją drogą, a my obywatele najwyraźniej zostaniemy z ręką w nocniku. Kluczowy jest, moim zdaniem, WiG, by odpalić OLW.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej